Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski| 

"To skandal". Wziął wielkie pieniądze. Po kilku miesiącach wraca do JSW

975

Do Jastrzębskiej Spółki Węglowej wrócił były prezes, Włodzimierz Hereźniak. Trzy miesiące jego nieobecności - został odwołany w styczniu - kosztowały JSW ok. 360 tys. zł, na które składają się odprawa i zakaz konkurencji. "To skandal" - mówią nasi informatorzy, przypominając o wynoszącej miliard złotych pożyczce płynnościowej z Polskiego Funduszu Rozwoju.

"To skandal". Wziął wielkie pieniądze. Po kilku miesiącach wraca do JSW
Włodzimierz Hereźniak wrócił do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (PAP)

Zmiany dokonały się we wtorek. Do zarządu powołano dwóch nowych wiceprezesów: Włodzimierza Hereźniaka i Jarosława Jędryska. Pierwszy to były prezes spółki, odwołany pod koniec lutego. Drugi - to brat wiceministra aktywów państwowych i głównego geologa kraju.

Hereźniak na zarobki narzekać nie powinien. I to pomimo tego, że został przywrócony do pracy z emerytury. Jak mówi nasz informator, związany ze spółką, jako wiceprezes będzie mógł liczyć na wynagrodzenie w kwocie około 50 tys. zł miesięcznie!

To skandal! Przecież JSW leci na pożyczce z PFR. Dostali jej miliard i czekają na kolejne kilkaset milionów - oburza się jeden z naszych informatorów.
Zobacz także: Kryzys klimatyczny. Czas odejść od węgla, górników trzeba przekwalifikować. Tanio nie będzie, ale się opłaca

Dwóch za 100 (tysięcy)

Ale zarobki to jedna część tej historii. Hereźniak zainkasował bowiem sutą odprawę: około 180 tys. zł. Jako prezes zarabiał około 60 tys. zł, a odprawę wziął trzymiesięczną. Do tego dochodzi półroczny zakaz konkurencji. Oznacza to, że przez sześć miesięcy dostawać miał równowartość pensji.

Co więcej, jeśli w czerwcu, jako były już prezes otrzyma od obecnego zarządu absolutorium, dostatnie dodatkowe pieniądze: około 700 tys. zł ekstra!

Ale odprawę będzie musiał oddać - mówi o2.pl osoba zorientowana w realiach JSW.

Nie będzie narzekał na towarzystwo. Do kompletu z nim, zarząd JSW zasili bowiem Jarosław Jędrysek. To brat byłego wiceministra i głównego geologa kraju - Mariusza Oriona Jędryska. Jarosław Jędrysek od lat jest związany z energetycznymi spółkami.

W przeszłości pracował już dla JSW oraz dla takich państwowych firm jak KGHM i Węglokoks. Teraz wraca do JSW. Podobnie jak Hereźniak będzie mógł liczyć na ok. 50 tys. zł miesięcznie.

Problemów co niemiara

Ale nowi-starzy szefowie będą musieli zmierzyć się w JSW z poważnymi wyzwaniami. W spółce zakończyło się działanie komisji antymobbingowej, mającej potwierdzić lub zaprzeczyć istnieniu przypadków mobbingu i molestowania seksualnego w jednej ze spółek-córek JSW.

Sprawa została zakończona - komisja nie potwierdziła zarzutów. W firmie toczy się postępowanie o złamanie RODO, ujawnienie poufnych dokumentów innego przedsiębiorstwa (w JSW znalazły się dokumenty Polskiej Grupy Górniczej) i wewnętrzne walki frakcji politycznych.

To nie koniec. Jak się okazuje, Włodzimierz Hereźniak bowiem wciąż figuruje w KRS jako prezes! I choć to tylko wina źle przygotowanego i odrzuconego przez sąd wniosku, złośliwy prawnik mógłby zadać pytanie o ważność uchwał i decyzji, podjętych przez zarząd po odejściu Hereźniaka.

Hereźniak został w połowie stycznia odwołany przez radę nadzorczą spółki. Jego obowiązki przejął na pewien czas Artur Dyczko, którego też nie ma już w JSW. Niedawno odnalazł się w Polskiej Akademii Nauk.

Nie wróży to najlepiej prezes Barbarze Piontek, która w marcu objęła rządy w JSW. Oprócz problemów związanych z codziennym zarządzaniem węglowym gigantem, nad spółką wisi olbrzymia pożyczka z PFR. A pożyczki mają do siebie to, że trzeba je zwrócić.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić