Kilka dni bez dymu z komina. Sąsiad wezwał służby. Taki widok zastali
Szybka reakcja sąsiada uratowała życie seniorki. Zgłosił policji w Nowym Mieście Lubawskim, że od kilku dni nie ma z nią kontaktu. Funkcjonariusze weszli do jej domu i udzielili pierwszej pomocy. Kobieta trafiła do szpitala.
W czwartek 8 stycznia około godziny 13:00 mężczyzna zgłosił się na Komendę Policji w Nowym Mieście Lubawskim. Poinformował, że jego sąsiadka od kilku dni nie wychodzi z domu, z komina nie ma dymu, a wieczorem nie świeci się światło w oknach.
O przepis na to ciasto poprosi cała rodzina. Warstwowa Santoska robi wrażenie za każdym razem
Oficer dyżurny wysłał patrol z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego, który podjął próbę wejścia do budynku. Policjanci po chwili usłyszeli od środka głos kobiety. Nie od razu otworzyła im drzwi.
Poinformowano, że jedzie do niej dzielnicowa, asp. szt. Dorota Kaczmarska. Gdy 80-latka usłyszała imię i nazwisko dzielnicowej, otworzyła bez wahania — zrelacjonowano w komunikacie KPP w Nowym Mieście Lubawskim.
We wnętrzu funkcjonariusze wyczuli chłód i wilgoć, dlatego przynieśli opał i rozpalili ogień w piecu. Seniorka opowiedziała policjantom o swoim życiu i przyznała, że nie potrafiła samodzielnie napalić w piecu i wstydziła się prosić o pomoc.
Policja weszła do domu seniorki. Trafiła do szpitala
W trakcie rozmowy kobieta nagle źle się poczuła i straciła przytomność. Mundurowi natychmiast udzielili jej pierwszej pomocy przedmedycznej. Na miejsce przyjechał Zespół Ratownictwa Medycznego oraz pracownik socjalny z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Decyzją medyków kobieta została przetransportowana na do szpitala — czytamy.
Podkreślono, że kluczowe znaczenie miała szybka i właściwa reakcja oraz spostrzegawczość jej sąsiada, pana Dawida. To właśnie jego uważność i natychmiastowe działanie sprawiły, że pomoc dotarła na czas, zapobiegając poważniejszym konsekwencjom.
Ta historia napawa optymizmem, że wśród nas są osoby empatyczne, którym los innych osób nie jest obojętny — podsumowano.
Policja przypomniała, że w sytuacji, gdy widzimy osobę leżącą na mrozie lub mogącą znajdować się w stanie zagrożenia, konieczne jest zawiadomienie odpowiednich organów. To może uratować komuś życie.