Kraj wciągnięty w konflikt. Polka ujawnia, jak wygląda sytuacja
- Sytuacja jest bardzo dynamiczna i napięta. Cywile opuszczają zagrożone obszary na południu Libanu w obawie o bezpieczeństwo - mówi w rozmowie z o2.pl Polka Rana Gabi, dyrektorka projektów Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej na Bliskim Wschodzie.
Liban został wciągnięty w konflikt Izraela i USA z Iranem. Wszystko za sprawą działań libańskiej szyickiej grupy zbrojnej Hezbollah. Jeden z sojuszników Teheranu na Bliskim Wschodzie przyznał się do wystrzelenia rakiet i dronów w stronę Izraela w odwecie za zabicie Alego Chameneiego.
Izrael szybko odpowiedział na te działania i zaatakował miejsca związane z Hezbollahem na terenie Libanu.
W części kraju nie jest spokojnie. Na wiecu na południowych przedmieściach Bejrutu zgromadzili się zwolennicy Hezbollahu, a wiele osób podjęło decyzję o ucieczce na północ Libanu, gdzie jest spokojnie.
Sytuację uważnie śledzi m.in. Rana Gabi, dyrektorka projektów Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) na Bliskim Wschodzie. - Pracownicy PCPM uczestniczą w tej chwili w spotkaniach dotyczących pomocy potrzebnej na miejscu w różnych obszarach. Na bieżąco monitorujemy rozwój sytuacji w Libanie - powiedziała w rozmowie z o2.pl.
Osoby wewnętrznie przesiedlone nie dotarły jeszcze na północ kraju, gdzie koncentrują się nasze działania. Przygotowujemy się, aby w razie potrzeby móc uruchomić wsparcie podobne do tego, które realizowaliśmy od września do listopada 2024 r. To ewentualna pomoc w schronieniach zbiorowego zakwaterowania obejmująca dystrybucję żywności, wody, koców oraz innych artykułów pierwszej potrzeby - kontynuowała.
Jednocześnie przypomniała, że w 2024 roku PCPM zainstalowało pralki w szkołach przyjmujących kobiety i dzieci, aby zapewnić podstawowe warunki higieny i ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się chorób.
"Sytuacja bardzo dynamiczna i napięta"
Gabi nie ukrywa, że "sytuacja w Libanie jest bardzo dynamiczna i napięta". - Polska część naszego zespołu jest w tej chwili w kraju, ale nasi lokalni pracownicy działają na północy Libanu, gdzie na tę chwilę jest bezpiecznie - zaznaczyła.
Cywile opuszczają zagrożone obszary na południu Libanu w obawie o bezpieczeństwo. Część trafi do szkół i innych obiektów przekształconych w schronienia zbiorowe - kontynuowała.
Jednocześnie wymieniła najpilniejsze potrzeby Libańczyków uciekających przed zagrożeniem. - To bezpieczne schronienie, żywność, woda, dostęp do higieny i podstawowej opieki medycznej. Kluczowe jest zapewnienie ochrony kobietom, dzieciom, osobom starszym i z najwrażliwszymi potrzebami oraz zapobieganie kryzysom sanitarnym - dodała.
Jako pracownicy organizacji humanitarnej apelujemy o przestrzeganie prawa międzynarodowego, ochronę ludności cywilnej oraz natychmiastowe wstrzymanie działań zbrojnych - podsumowała Rana Gabi.
Z informacji, które przekazało nam PCPM, wynika, że w Dolinie Bekaa już działają trzy centra zbiorowego zakwaterowania, a w Bejrucie jest ich 13 i znajduje się tam powyżej 10 tys. osób (2059 rodzin). Schronienia szukają przede wszystkim osoby z południa Libanu i południowego Bejrutu.
Mateusz Domański, dziennikarz o2.pl