Kraków. Kobieta terroryzuje pasażerów MPK. "Błagam"
To nie mieści się w głowie! Pewna agresywna kobieta sieje postrach w krakowskiej komunikacji miejskiej. Atakuje głównie pasażerki tramwajów, bije je po twarzy, czasem kopie i ciągnie za włosy. Policja bezradnie rozkłada ręce.
O tej kobiecie terroryzującej pasażerów tramwajów jest ostatnio głośno w całym Krakowie. Jak opisuje Gazeta Krakowska, tylko jednego dnia - 12 stycznia br. - jej agresywne zachowanie w składzie nr 50 doprowadziło aż do dwukrotnego wstrzymania ruchu szynowego w centrum miasta (na odcinku pomiędzy Małym Płaszowem a Rondem Grzegórzeckim). Na miejsce od razu skierowano policję i pogotowie.
Podczas pierwszej interwencji została ukarana mandatami karnymi za nieobyczajny wybryk oraz za używanie wulgaryzmów w miejscu publicznym. (...) Podczas drugiej interwencji kobieta ponownie miała się awanturować w tramwaju, a interwencja zakończyła się przewiezieniem jej do izby wytrzeźwień z uwagi na upojenie alkoholowe - podał dla Gazety Krakowskiej Piotr Szpiech, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Kraków. Kobieta terroryzuje pasażerów w tramwajach. "Błagam"
Teraz do Gazety Krakowskiej zgłosili się zdruzgotani czytelnicy, którzy mają już dość agresorki. "Bez powodu torturuje bezbronne kobiety bijąc je po twarzy, kopiąc i ciągnąc za włosy. (...) Błagam w imieniu pokrzywdzonych i przyszłych ofiar (...) o nagłośnienie sprawy, bo podobno służby są bezradne wobec niej" - mówił jeden z nich.
Funkcjonariusze KMP w Krakowie otwarcie przyznali dla Gazety Krakowskiej, że sprawa tej kobiety jest im dobrze znana od wielu lat. Wielokrotnie podejmowali wobec niej interwencje (co ciekawe - nie tylko w pojazdach komunikacji miejskiej, lecz także na stacjach benzynowych czy w placówkach handlowych).
Kobieta znajduje się w kryzysie bezdomności. Incydenty z jej udziałem kończą się przeważnie na przyznaniu jej mandatu karnego (za zakłócanie porządku publicznego, a także stosowanie wulgaryzmów w publicznych miejscach), bądź przewiezieniu jej do izby wytrzeźwień. Następnie mundurowi informują poszkodowanych o możliwości złożenia zawiadomienia na policji.
Agresorka nie wyraża zgody na umieszczenie jej w ośrodku pomocowym, jednak - jak przypomina Gazeta Krakowska - zgodnie z obowiązującym prawem nie może zostać tam doprowadzona siłą.