Ktoś wyrzucił psa do kosza na śmieci. Szokujące zdjęcie z warszawskiej Woli

"Ludzkie bestialstwo nie zna granic!" - od takich słów rozpoczyna swój facebookowy wpis internauta, który znalazł zwłoki psa w koszu na śmieci na warszawskiej Woli. Sunia najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Zdjęcie, które udostępnił internauta, jest szokujące.

Warszawa: zwłoki suni w koszu na śmieciWarszawa: zwłoki suni w koszu na śmieci
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images

Na placu zabaw na warszawskiej Woli odkryto zwłoki młodego pieska. Ciało suni, wrzucone do kosza na śmieci, znalazł mieszkaniec dzielnicy, który opisał sytuację w mediach społecznościowych. – Ludzkie bestialstwo nie zna granic! – skomentował oburzony internauta. Jak czytamy, zwłoki znajdowały się w śmietniku między budynkami przy ul. Monte Cassino 10 a 12.

Zdaniem autora wpisu, była to suczka rasy Staffordshire Bull Terrier albo buldog francuski, amstaff. Nie wiadomo, w jaki sposób zginęła, ale niewykluczone, że została potrącona przez samochód. Z wpisu wynika, że zwierzę posiada ślady ran na pyszczku.

Zwłoki suczki w koszu na śmieci. Policja szuka sprawcy

Gdy wpis opatrzony bulwersującym zdjęciem, na którym widać zwłoki zwierzęcia, pojawił się w sieci, w komentarzach zawrzało. "Biedne zwierzęta. Wyrzucone jak odpad", "To się w głowie nie mieści", "Podłość ludzka nie zna granic" - piszą oburzeni internauci.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Piesi nie zdawali sobie sprawy. Wszystko nagrała kamera

"Jako radny dzielnicy jeszcze w dniu dzisiejszym wyślę interpelację z prośbą o podjęcie przez Zarząd Dzielnicy Wola i odpowiednie służby miejskie działań by spróbować złapać winnego tego straszliwego czynu" - czytamy w kolejnym komentarzu, zamieszczonym przez Karola Jankowskiego.

Według autora wpisu, sunia posiada chip. Niestety - jak informuje "Fakt" -  nie jest on zarejestrowany w żadnej bazie danych.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji w rozmowie z portalem naTemat.pl zapowiedział, że do sprawy zostaną przydzieleni dzielnicowi, którzy z pomocą mieszkańców będą starali się ustalić, kto był opiekunem zwierzęcia. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje o okolicznościach zdarzenia.

– To, jaka kara grozi sprawcy, będzie wiadome, gdy poznamy dokładny przebieg wypadków – powiedział portalowi mł. insp. Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

Wybrane dla Ciebie