Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
ESO
|

Awantura z lekarką w Płocku. Żona pacjenta wezwała policję

303
Podziel się:

Mieszkanka Płocka twierdzi, że została pobita przez lekarkę na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku. Całe zajście opisała w mediach społecznościowych. Doktorka miała kobietę m.in. ciągnąć za włosy i szarpać. o2.pl skontaktowało się w tej sprawie ze szpitalem w Płocku i miejscową policją. Oto czego się dowiedzieliśmy.

Awantura z lekarką w Płocku. Żona pacjenta wezwała policję
Mieszkanka Płocka twierdzi, że została pobita przez lekarkę na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku. (Facebook)

Do zdarzenia doszło w środę 15 grudnia br. Pani Wiola w obszernym wpisie na Facebooku opisała, co ją spotkało na terenie szpitala w Płocku, po tym jak jej mąż trafił na SOR.

Wszystko zaczęło się od tego, że pani Wiola wezwała karetkę do swojego męża, który skarżył się na silny ból żołądka. Mężczyzna miał krzyczeć z bólu i tracić przytomność. Z relacji kobiety wynika, że kiedy pogotowie przyjechało na miejsce, pani doktor, która pełni funkcję zastępcy ordynatora w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Płocku nie chciała nawet wejść do mieszkania pacjenta.

Po mężczyznę miał przyjść ratownik medyczny, który poprosił, by chory zabrał telefon i dowód osobisty, gdyż jadą na badania diagnostyczne.

W karetce pani Aleksandra robiła mojemu mężowi wyrzuty, twierdząc, że mógł iść kupić jakieś leki przeciwbólowe albo sam dotrzeć na pogotowie. Gdy został przyjęty, ta sama doktor przed wykonaniem jakichkolwiek badań uznała, że mężowi nic nie jest, a później stawiała diagnozy również bez badań (kolka nerkowa) - relacjonuje pani Wiola w mediach społecznościowych.

Po badaniach okazało się, że mężczyzna ma zapalenie żołądka oraz kamienie na woreczku żółciowym - czytamy w poście.

Żonę pacjenta bardzo oburzyło zachowanie lekarki, która jej zdaniem zlekceważyła stan pacjenta. "Postanowiłam złożyć oficjalną skargę na tę lekarkę, więc gdy mąż czekał na wypis, przyjechałam po niego, a on poprosił doktor o jej nazwisko, ta w odpowiedzi uznała, że nie przyda mu się jej nazwisko i uciekła" - relacjonuje kobieta.

Awantura na terenie płockiego szpitala

Pani Wiola nie dawała za wygraną, postanowiła pójść za lekarką i przeczytać jej nazwisko z plakietki. Wówczas doszło do awantury. Z relacji kobiety wynika, że kiedy wyciągnęła rękę, aby odwrócić plakietkę z imieniem i nazwiskiem doktorki, ta miała się na nią rzucić. Na miejscu interweniowała policja.

W tym momencie ta kobieta rzuciła się na mnie z rękoma, zaczęła ciągnąć mnie za włosy, wyrywać je oraz mnie szarpać, byłam przerażona, doktor była okropnie agresywna, zachowywała się jakby była pod wpływem jakiś środków, odciągnęło ją ode mnie dwóch młodych mężczyzn, zostałam zwyczajnie pobita za to, że chciałam zwykłej sprawiedliwości co do niekompetencji lekarki - napisała na Facebooku kobieta.

Żona pacjenta do swojego wpisu dołączyła także zdjęcia, na których widać, że ma podrapaną twarz. "Mam podrapaną twarz i wyrwane włosy, na miejsce przyjechała policja, jednak oficjalne oskarżenie musiałam zgłosić na komendzie, teraz zostało mi tylko założyć sprawę cywilną i zgłosić skargę do dyrektora szpitala" - napisała.

Kobieta dodała, że nazwisko lekarki udało jej się zdobyć w sekretariacie szpitala. Pani Wiola twierdzi, że dyrektor placówki "skutecznie unikał konfrontacji i nie raczył się pojawić, aż do przyjazdu policji".

Oświadczenie szpitala w Płocku

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze szpitalem w Płocku. W odpowiedzi dostaliśmy oświadczenie dyrektora placówki.

W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi sytuacji, do jakiej miało dojść 15.12.2021 r. na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku informuję, iż wszczęliśmy wewnętrzne postępowanie związane z wyjaśnieniem opisanej sytuacji. Stanowisko Szpitala zostanie przedstawione natychmiast po jego zamknięciu - oświadczył Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku.

"Jednocześnie chciałbym podkreślić, iż dołożymy wszelkich starań, by sprawę wyjaśnić w najszybszym możliwym terminie" - dodał dyrektor placówki.

Skontaktowaliśmy się także z płocką policją. W rozmowie z o2.pl oficer prasowy KMP w Płocku potwierdziła, że w środę 15 grudnia br. policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące awantury pomiędzy kobietą, która towarzyszyła jednemu z pacjentów, a dyżurującym na szpitalnym oddziale ratunkowym lekarzem.

Na miejscu po wysłuchaniu relacji dwóch stron, policjanci pouczyli uczestników o toku dalszego postępowania. Ostatecznie kobieta towarzysząca pacjentowi nie złożyła w płockiej komendzie policji zawiadomienia o naruszeniu nietykalności cielesnej - przekazała nam podkom. Marta Lewandowska oficer prasowy KMP w Płocku.

Jak dodała podkom. Lewandowska, zawiadomienie o przestępstwie naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza w związku z pełnieniem obowiązków służbowych złożyła natomiast pani doktor, która była stroną wczorajszej interwencji. -W tej sprawie prowadzone będą dalsze czynności - podkreśliła oficer prasowy KMP w Płocku.

Zobacz także: Inicjatywa Dudy. Generał gorzko komentuje
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(303)
Temides
7 miesięcy temu
Zabrać uprawnienia tej bandytce w kitlu. Nie każdy musi mieć powołanie, niektórzy mają pociąg do koperty.
Mat
7 miesięcy temu
Ciekawe dlaczego nie złożyła skargi. Pewnie napadła na lekarkę. Teraz to dość częste, powinni mieć ochronę w szpitalu
bekas
7 miesięcy temu
ATAK NA FUNKCJONARIUSZA W TRAKCIE PEŁNIENIA OBOWIĄZKÓW,to wszystko ustawia prawnie.
Nemeczek
7 miesięcy temu
Nasza służba zdrowia to gorzej niż tornado, pożar i wulkany
Lech
7 miesięcy temu
Większość dzisiejszych lekarzy to karierowicze.Poszli do zawodu nie z powołania, a dla kasy i prestiżu. Zasranym obowiazkiem pogotowia, jest przyjechać do chorego który zwija się z bólu. Przykład : zachorowałem na covida , przez pierwsze 5dni nie wzywałem karetki bo myślalem że przejdzie ,temp co chwila 40C, potężny ból glowy,brak wechu i smaku, duszność taka że nie mogłem wstać z łóżka do toalety,4m. Problem był żeby przewrócić się z boku na bok.W ciagu 10dni schudlem 12kg.W koncu dałem za wygraną i zadzwoniła żona po karetkę. Przyjechali zrobili test , wyszło że jest covid , i koniec na tym. Pytam się czy zabiora mnie do szpitala bo nie moge oddychać . Odpowiedź była prosta Nie bo w Bydgoszczy nie ma miejsca. A dalej nie wożą.Moje pytanie co brać bo ledwie żyje. Odpowiedź Ibuprom i nawadniać się . Mówię z kupilem kilka butli z tlenem ,takie w areozolu i czy mi to pomoże.Lekarz machnął tylko ręką i mowi eee....plecebo.Z łóżka nie byłem wstanie wstać przez 3 tygodnie.Z czego dwa tygodnie nie moglem nawet dojsc do toalety.A za jakiś czas słyszę w telewizji ,jak jeden ,drugi ,lekarz pieprzy że to wina pacjentow ,bo za późno do szpitala się zgłaszają. .Niech ich wszystkich szlak trafi.Calkowicie straciła służba zdrowia szacunek.Pozostało mże 20% normalnych uczciwych lekarzy z powołania. Reszta to się nadaje do roboty na budowę.
Mzesta
7 miesięcy temu
Pani doktor była pierwsza, nauczka na przyszłość, składamy zawsze skargę na policji jeżeli jesteśmy poszkodowani bo inna hiena to wykorzysta
Tym
7 miesięcy temu
Łatwiej wezwać karetkę niż poprosić sąsiada żeby zawiózł do lekarza. Chyba ze sąsiedzi tez niedysponowani.
Janusz
7 miesięcy temu
Kazali jechać ,to wyjechali dobrzy lekarze ,a została sama żelbetonowa farsa pisiorów,w każdym zawodzie!!!!
Temida
7 miesięcy temu
Jeśli cokolwiek wydaje się podejrzane w kontakcie że służbą zdrowia gdy brak dwóch świadków to warto włączyć dostępną kamerę z audio i nagrywać zajście uprzedzając o tym, że nagrywasz do użytku wyłącznie sądu i organów ścigania by mieć świadectwo zajścia czy rozmowy - po to są kamery w użytku by służyły jako bezstronny świadek niemanipulowany. Sąd może taki materiał uznać za świadczenie lub nie, zawsze jest to jednak dowód i może się okazać pomocny przy odwołaniu się do wyższej instancji.
na policję zg...
7 miesięcy temu
tyle w temacie... gdyby żona pacjenta była zaatakowana dawno by była skarga w prokuraturze.......
svsv
7 miesięcy temu
Czyli reasumując pacjent nie wymagał przyjazdu karetki jego stan pozwalał na dotarcie pacjenta do szpitala na SOR samodzielnie , a wizyta w mogła się odbyć planowo w gabinecie lekarza rodzinnego jeśli zastosowałby się do zaleceń i przyjął odpowiednią dawkę leków które można kupić w aptece bez recepty, ale ponieważ płaci składki zdrowotne i należy się i karetka ma przyjechać której 1 przyjazd kosztuje tyle ile on zapłaci tej składki przez 2 miesiące to karetka przyjechała. W realiach przemęczenia i niedofinansowania służby zdrowia trzeba było rozkręcić awanturkę , bo przecież należy się , bo składki płaci tyle lat i teraz zajmujta się nim już natychmiast ,a jak ktoś leży tam z zawałem ,albo do reanimacji to poczeka bo liczy się ten który głośno krzyczy i robi awanturę. Sprawa oczywiście zainteresował się portal i opisał ktoś komu już dawno nie chodzi o rzetelne dziennikarstwo , a o liczbę wyświetleń zbulwersowanych ludzi którzy będą mogli w komentarzach napluć na lekarzy pracujących w przez lata niedofinansowanej służbie zdrowia . Oczywiście moja wypowiedź nie dotyczy pacjenta opisanego w artykule , ale zupełnie innej historii dziękuje za uwagę
Andrzej
7 miesięcy temu
Niestety ale w miarę dobrzy lekarze za tuska wyjechali do Niemiec czy Angli,reszta co została to leniwi nieudacznicy.
ddd
7 miesięcy temu
Niech ktoś spróbuje się dowiedzieć o dacie przyjęcia do Otwocka pomimo skierowania CITO warownia lepiej strzeżona niż fot Noks
emerytowany w...
7 miesięcy temu
Lekarze, własnych portfeli najlepiej. Zmarła znajoma, nie zrobili jej żadnych badań poza podstawowymi, nawet ingerencja profesora medycyny z kliniki w dużym mieście nie pomogła. Czekali aż rodzina da kasę, było już za późno.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić