Miał być dzik. Zaskakujący finał interwencji w Gdańsku
Straż Miejska w Gdańsku otrzymała zgłoszenie, z którego wynikało, że w zaroślach siedzi samotny warchlak. – Sprawa wyglądała poważnie – młode, bez matki, trzeba sprawdzić – relacjonują strażnicy w mediach społecznościowych. Na miejscu okazało się, że ktoś pomylił dwa ssaki.
Kilka lat temu w Krakowie pojawił się tajemniczy "lagun". Jego historia obiegła media i natychmiast podbiła serca internautów. Zaniepokojona kobieta zgłosiła wówczas, że na drzewie przy krakowskim bloku od dwóch dni siedzi "lagun", czyli legwan, którego "wszyscy się boją". Ponoć mieszkańcy obawiali się, że dziwne stworzenie wejdzie im do mieszkań. Gdy inspektorzy KTOZ pojechali na miejsce, okazało się, że owym "lagunem" był... croissant, rogalik z ciasta francuskiego.
W Gdańsku pomyłka nie była aż tak spektakularna, choć mogła wywołać uśmiech na twarzy interweniujących strażników miejskich. Jak wynika z informacji przekazanej w mediach społecznościowych, przed weekendem strażnicy otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że w zaroślach przy zbiorniku retencyjnym przy ul. Wielkopolskiej siedzi samotny warchlak.
– Sprawa wyglądała poważnie – młode, bez matki, trzeba sprawdzić – relacjonują strażnicy na Facebooku.
Na miejsce ruszył patrol Referatu Ekologicznego… i szybko okazało się, że wszystko się zgadza. Jest ssak, jest futro, tylko trochę inny niż w opisie – piszą strażnicy.
Bóbr zamiast dzika
Jak się okazało, osoba, która zaalarmowała strażników, pomyliła dzika z dorosłym bobrem. – Czasem natura potrafi zaskoczyć, a nasze oczy potrafią trochę nas oszukać – komentują strażnicy miejscy z Gdańska.
Bóbr - świetny pływak, budujący tamy oraz żeremia, mógł poczuć się dotknięty z powodu takiej pomyłki. Trzeba jednak wspomnieć, że w sieci bóbr jest niemniej popularny niż krakowski "lagun".
To zwierzę waży zwykle 15-30 kg - tyle samo może ważyć dzik w wieku około pół roku.