Mieszka w Turcji. Komentuje wojnę w Iranie. "Cieszymy się"
- Duża część Kurdów się cieszy. Iran przez lata prześladował Kurdów i na różne sposoby ich zabijał, podobnie jak dawne reżimy w Iraku i Syrii - mówi w rozmowie z o2.pl Bedirhan Ceri. Turek kurdyjskiego pochodzenia, który przez lata mieszkał w Polsce, wyjaśnia, że popiera zmianę reżimu, a wojna może "stanowić poważne zagrożenie na lata dla Arabów, Persów i Turków".
W sobotę (28 lutego) izraelsko-amerykańska koalicja zaatakowała Iran. W uderzeniu na Teheran zginął m.in. ajatollah Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu.
Mimo ostrzału, reżim islamskiej republiki nadal rządzi Iranem. Konflikt rozlał się na wiele krajów Bliskiego Wschodu. Iran uderzył w cele w Bahrajnie, Kuwejcie, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej.
Jak informuje portal Axios, Donald Trump miał poprosić kurdyjskich przywódców w Iraku, aby pomogli mu w obaleniu reżimu ajatollahów irańskich. Prezydent USA miał zachęcić ich do powstania i przejęcia władzy w Iranie. Od lutego 2026 roku mobilizują się również Kurdowie mieszkający w Teheranie i pozostałych irańskich miastach.
Czy wojna to szansa dla społeczności kurdyjskiej, aby odzyskać swoją państwowość? Mieszkający w Turcji Bedirhan Ceri mówi w rozmowie z o2.pl, że część Kurdów widzi w wojnie szansę.
W obliczu ataku Stanów Zjednoczonych na Iran duża część Kurdów się cieszy. Iran przez lata prześladował Kurdów i na różne sposoby ich zabijał, podobnie jak dawne reżimy w Iraku i Syrii. Kurdowie od około 100 lat żyją w stanie wojny i konfliktu. W tej sytuacji podejmują niezbędne kroki, aby zdobyć własną wolność. Przez lata domagali się swoich praw w sposób demokratyczny, ale nie otrzymali żadnych realnych praw. Kurdowie traktują tę sytuację jako szansę i podejmują strategiczne działania, aby osiągnąć swoją wolność - tłumaczy o2.pl Turek pochodzenia kurdyjskiego.
Ceri zaznacza, że choć "Kurdowie w rzeczywistości są przeciwni wojnie", to są gotowi do walki od dawna. Moment problemów na Bliskim Wschodzie może być "szansą na odzyskanie własnej tożsamości państwowej". Rozmówca o2.pl podkreśla, że w Turcji również przygotowano się na wszystkie scenariusze.
Państwo tureckie również obawiało się Kurdów i dlatego rok temu podjęło pewne kroki w kierunku pojednania. Twierdzi się, że w ramach tzw. Wielkiego Projektu Bliskowschodniego także jej granice mogą ulec znaczącym zmianom - tłumaczy Bedirhan Ceri w rozmowie z o2.pl.
Turecko-kurdyjski fryzjer, który wiele lat mieszkał w Polsce, zaznacza, że Kurdowie, jako naród "poddawani są polityce wyniszczenia". Rozmówca o2.pl popiera zmianę reżimu, "mimo że wojna stanowi poważne zagrożenie".
Wejście Stanów Zjednoczonych i Izraela do regionu bardzo niepokoi Arabów, Persów i Turków. Pojawiają się oskarżenia, że Izrael wykorzystuje Kurdów, aby podzielić świat islamu. Podobnie jak w Iraku i Syrii, także Iran został znacznie osłabiony przez kurdyjskie powstania. Ta wojna jest wielkim zagrożeniem. Jednak naród kurdyjski się nie boi, ponieważ przez lata byliśmy świadkami ogromnych strat i masowych mordów. Mówi się, że to Arabowie, Turcy i Persowie powinni się obawiać. Niektórzy uważają, że być może ich poczucie komfortu również powinno zostać zachwiane, aby lepiej zrozumieli Kurdów. Ja również podzielam to samo zdanie - podsumowuje Bedirhan Ceri w rozmowie z o2.pl.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl