Najważniejsze informacje
- Pożar w Parku Narodowym Mueritz trwa od poniedziałku.
- W czwartek przy akcji pracowało ok. 400 osób.
- Skażenie amunicją utrudnia wejście na dużą część terenu.
Pożar wybuchł w północno-wschodnich Niemczech, ok. 100 km od granicy z Polską. Jak podaje PAP za agencją dpa, ogień objął obszar dawnego poligonu wojskowego, co od początku komplikuje działania służb. W piątek akcja nadal trwa, a ratownicy próbują ograniczyć dalsze przesuwanie się frontu pożaru.
Sytuację pogorszył silny wiatr. W czwartek w gaszeniu brało udział ok. 400 osób, ale mimo dużych sił ogień szybko się rozprzestrzeniał. Według dpa płomienie przesuwają się obecnie głównie na południe i wschód, dlatego służby muszą na bieżąco zmieniać sposób prowadzenia akcji.
"Oddycha się bardzo ciężko". Miało być wielkie święto z udziałem Lewandowskiego
Śmigłowce Bundeswehry nad parkiem
Władze powiatu Pojezierza Meklemburskiego poinformowały, że użycie śmigłowców Bundeswehry w czwartek okazało się skuteczne. Maszyny pobierają wodę z pobliskich jezior i mają kontynuować loty także w piątek. To jeden z najważniejszych elementów działań nad rozległym obszarem objętym pożarem.
Największym problemem pozostaje bezpieczeństwo ratowników. Duża część terenu jest niedostępna, dlatego akcja może potrwać długo. - Ponieważ do dużej części obszaru nie można wejść, musimy nastawić się na długotrwałą akcję - powiedział cytowany przez "Der Spiegel" starosta powiatu Pojezierza Meklemburskiego Thomas Mueller.
Niewybuchy utrudniają gaszenie pożaru
Według saperów z Meklemburgii-Pomorza Przedniego za skażone amunicją uznaje się ok. 60 tys. ha lasu, czyli mniej więcej 10 proc. całej powierzchni leśnej parku narodowego. Około 28,4 tys. ha należy do najwyższej, czwartej kategorii zagrożenia, obejmującej m.in. amunicję przeciwpancerną.
Na terenie parku wielokrotnie słychać było silne detonacje. Minister rolnictwa i środowiska landu Till Backhaus podkreślił, że priorytetem pozostaje ochrona ludności i służb ratowniczych. Dodał też, że osoby uczestniczące w akcji pracują w bardzo trudnych warunkach, a ok. 80 proc. z nich to ochotnicy.