Rosja grozi kolejnemu krajowi. Skandaliczne słowa

Władimir Sołowjow grozi kolejnemu krajowi. Rosyjski propagandysta w odniesieniu do ostatnich wydarzeń w Wenezueli stwierdził, że "znacznie bardziej bolesna może być utrata Armenii". Dodał, że należy przestać przejmować się tym, co myśli Europa.

Władimir Sołowjow grozi Armenii.Władimir Sołowjow grozi Armenii.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Władimir Sołowjow wygłasza kolejne groźby w mediach społecznościowych. Wielokrotnie na celownik brał Polskę, kraje bałtyckie, czy Wielką Brytanię. Rosyjski propagandysta tym razem obrał na cel Armenię w kontekście ostatnich wydarzeń w Wenezueli.

Oba kraje blisko współpracowały. Rosja pomagała obchodzić sankcje USA, sprzedawać ropę na rynkach międzynarodowych i utrzymywać infrastrukturę wydobywczą. Jednocześnie Stany Zjednoczone przeprowadziły interwencję i pojmały prezydenta Maduro wraz z żoną. Oboje oskarżeni są m.in. o planowanie i koordynowanie przemytu kokainy na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Z kolei Armenia, to kraj, który jest mocno uzależniony od Rosji. Rosjanie są głównym dostawcą gazu i energii, a wiele kluczowych sektorów jest kontrolowanych przez rosyjskie firmy. Jednocześnie Ormianie twierdzą, że Rosja nie uchroniła kraju podczas ostatniego konfliktu z Azerbejdżanem. Pokój był możliwy dzięki Donaldowi Trumpowi.

Utrata Armenii to gigantyczny problem. Nie powinniśmy tracić naszej pozycji. Powinniśmy olać prawo międzynarodowe. Jeśli dla naszego bezpieczeństwa konieczne było rozpoczęcie "specjalnej operacji wojskowej" w Ukrainie, to kierując się tymi samymi względami, powinniśmy rozpocząć ją w innych krajach - mówi Sołowjow na nagraniu opublikowanym przez portal Nexta.

Sołowjow dodał, że Rosja musi "przestać się przejmować tym, co myślą w Europie". - Musimy przestać żałować Ukraińców. Okrucieństwo okazane w pierwszym tygodniu doprowadziłoby do tego, że konfliktów by nie było, a straty byłyby znacznie mniejsze - mówił w kontekście Europy.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2