Ruszył samotnie w góry, żeby pomóc wnukowi. Nagle jego GPS zamilkł

Dla ukochanego wnuka 62-letni Jan Baranik wyruszył w przeszło 500-kilometrową wyprawę po górach. Chce w ten sposób zebrać fundusze na leczenie i rehabilitację Olinka. Jego dziadek chce przezwyciężyć swoje słabości, żeby pomóc dziecku stanąć na nogi. Jednak i on nie jest w pełni sił, o czym przekonał się niedawno.

62-latek samotnie wyruszył w liczącą ponad 500 kilometrów wyprawę62-latek samotnie wyruszył w liczącą ponad 500 kilometrów wyprawę
Źródło zdjęć: © Facebook

Pan Jan ma raczej siedzący tryb pracy i nie jest typem sportowca. Jest też po ciężkiej operacji kręgosłupa. To jednak nie powstrzymało Jana Baranika przez wyruszeniem w wyprawę, która liczy 502 km i prowadzi przez Główny Szlak Beskidzki.

Po tygodniach przygotowań, treningów i ćwiczeń, 2 sierpnia Dziadek Olinka ruszył w drogę. Ma już za sobą 260 kilometrów, a jego postępy na bieżąco można śledzić tutaj. Jednak w ciągu ostatniej doby jego GPS zamilkł.

Cisza zaniepokoiła internautów

Zaniepokojeni internauci zaczęli pisać do mamy Olinka z pytaniami, co się dzieje z Dziadkiem, ponieważ jego GPS już od jakiegoś czasu stał w miejscu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

30. Finał WOŚP. Kulisy powstania Orkiestry i cała prawda o Jurku Owsiaku

Zasypaliście nas wiadomościami, że chyba coś nie tak z Dziadkiem, bo nie jest na szlaku i nie przemieszcza się. Spieszymy donieść, co się dzieje. Dziś z kolanem jest źle. Bardzo boli. Dziadek się nie poddaje. Jednak żeby mieć mniejsze obciążenie wywiózł plecak, namiot, śpiwór, karimatę i cały majdan kolejką na szczyt. Ale uważa, że podjechanie kolejką się nie liczy do uczciwego przejścia szlaku. Dlatego zostawił plecak i zjechał z samą wodą na dół góry i teraz będzie ją honorowo pokonywać pieszo. Plecak czeka na szczycie. A w nim GPS więc przez jakiś czas nie będzie widać jak Dziadek się przemieszcza. Dziękujemy za Waszą troskę i prosimy o dużo ciepłych myśli w stronę Dziadka - czytamy na profilu Dziadek Olinka na Facebooku.

Wyprawę 62-letniego Jana Baranika wspierają m.in. Dorota Gardias, Katarzyna Bosacka czy Ewa Bem. Pierwsza z pań towarzyszyła mu na kilku etapach tego przedsięwzięcia. A wesprzeć może każdy z nas z dowolnego miejsca - pod tym adresem.

Rehabilitacja pełną parą

Olek, zwany pieszczotliwie Olinkiem, urodził się jako skrajny wcześniak. Jeszcze w czasie ciąży zdiagnozowano u niego wrodzoną wadę nerek i przeprowadzono kilka operacji prenatalnych. Mimo tragicznych rokowań i prawie zerowych szans na przeżycie Olinek znakomicie widzi, świetnie słyszy, jest bystry i buzia mu się nie zamyka - tyle ma do opowiedzenia.

Dziś ma 7 lat. Zmaga się z mózgowym porażeniem dziecięcym czterokończynowym, wrodzoną wadą układu moczowego, zaburzeniami integracji sensorycznej i opóźnieniem psychoruchowym. Wymaga codziennej intensywnej terapii. Jej miesięczny koszt (w co wliczają się zajęcia, wizyty lekarskie, badania, leki, specjalistyczny sprzęt) to kilkanaście tys. zł. A w niektóre miesiące nawet kilkadziesiąt.

Dlatego Dziadek Olinka porzucił swoją stateczną pracę biurową w księgowości i ruszył zdobywać szczyty, żeby zdobyć coś znacznie cenniejszego - środki na terapię ukochanego wnuka.

Przezwyciężyć słabość

Pomysł na wyprawę nie był przypadkowy.

Mój tata uwielbia góry od zawsze. Nigdy jednak nie był na tak długiej wędrówce - przyznaje pani Agnieszka, mama Olinka, w rozmowie z TVN24.

Dodaje, że sama od 5 lat prowadzi aukcje charytatywne dla synka, jednak zainteresowanie nimi jest coraz mniejsze. Rok temu w mediach głośno było o Karolu Zdrojewskim i Tomaszu Szcześniewskim, którzy ruszyli przez Polskę, żeby zebrać fundusze dla chorej na SMA Zosi. To zainspirowało pana Jana.

Wyzwanie podwójne - długa trasa w górach a do tego nieidealne zdrowie. Pan Janek jest po ciężkiej operacji kręgosłupa, po której na nowo musiał się uczyć chodzenia.

Udało mu się, więc chciałby na nogi postawić swojego wnuka - mówi mama 7 latka.
Wybrane dla Ciebie
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"
Pożar w Crans-Montana. Rodziny wciąż bez odpowiedzi. Rośnie gniew
Pożar w Crans-Montana. Rodziny wciąż bez odpowiedzi. Rośnie gniew
Mężczyzna nie żyje. Zaatakował go amstaff. Właściciel nie przyznaje się do winy
Mężczyzna nie żyje. Zaatakował go amstaff. Właściciel nie przyznaje się do winy
Tragedia w sylwestra. W Anitę wjechał pijany 26-latek. Doniesienia z prokuratury
Tragedia w sylwestra. W Anitę wjechał pijany 26-latek. Doniesienia z prokuratury
Dramat w sylwestra. Odpalali fajerwerki. 14-latek ranny w oko
Dramat w sylwestra. Odpalali fajerwerki. 14-latek ranny w oko
6-latka na sankach. Dziecko wjechało prosto przed samochód
6-latka na sankach. Dziecko wjechało prosto przed samochód