Seria tragedii nad wodą. Ratownik wskazał nowy "rosnący problem"
Do Polski zawitał ekstremalny upał. Tysiące osób będą szukały wytchnienia nad kąpieliskami. Niestety, w wodzie często dochodzi do tragedii. Tylko w ubiegły weekend utonęło w Polsce 9 osób. - Statystyki utonięć są ściśle powiązane z pogodą - mówi o2.pl Marek Frąckowiak z wielkopolskiego WOPR.
Od 1 czerwca w Polsce utonęło 30 osób. Tylko w ubiegły weekend (19-21 czerwca) życie straciło 9. Wśród nich był m.in. 16-latek, który zmarł nad zalewem Nakło-Chechło. Z kolei w środę nad zalewem Arkadia w Suwałkach utopił się 14-latek.
Biorąc pod uwagę fakt, jak upalny jest ten weekend, z pewnością tysiące Polaków wybiorą się nad wodę. Marek Frąckowiak, wiceprezes zarządu i rzecznik prasowy WOPR w Wielkopolsce, mówi w rozmowie z o2.pl, jakie sytuacje mogą stanowić zagrożenie dla osób wypoczywających nad kąpieliskami.
Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl: Od 1 czerwca utonęło w Polsce już 30 osób. O czym muszą pamiętać osoby wypoczywające nad wodą, by uniknąć tragedii?
Marek Frąckowiak, WOPR Wielkopolska: Przede wszystkim należy unikać miejsc niestrzeżonych. Od wielu lat nie notujemy utonięć na kąpieliskach strzeżonych, gdzie obecny jest ratownik. Natomiast setki utonięć zdarzają się na obszarach, gdzie tej opieki brakuje. Ratownik jest wyszkolony w zakresie podstaw ratownictwa i holowania osoby tonącej. Potrafi prowadzić profesjonalną resuscytację, użyć defibrylatora, ma dostęp do tlenu i specjalistycznej torby medycznej, by utrzymać poszkodowanego przy życiu do przyjazdu pogotowia. Obecność ratownika to po prostu gwarant bezpiecznego wypoczynku nad wodą.
Statystyki utonięć są ściśle powiązane z pogodą. Jeżeli w najbliższy weekend spodziewamy się 40 stopni, to ogromne rzesze ludzi ruszą nad wszelkiego rodzaju zbiorniki wodne. Tych utonięć na pewno będą w ten weekend dziesiątki, bo są one bezpośrednio związane z aurą. W zeszłym roku mieliśmy bardzo deszczowe lato i mało upalnych dni, dlatego utonięć było stosunkowo mniej w porównaniu do lat ubiegłych. Ale to lato niestety zapowiada się tak, że podobnych tragedii może być dosyć dużo.
Jak upał wpływa na organizm? Czy wolno wchodzić do chłodnej wody, kiedy leżało się "na słońcu"? Czy jest to mit?
Oczywiście, że to prawda. Nagłe wejście do wody powoduje gwałtowne obniżenie temperatury ciała. W większości przypadków ten "szok" skończy się tylko na krzyku czy wzywaniu pomocy przez osobę, która na przykład została wrzucona do wody. Proszę jednak pamiętać, że są osoby bardziej wrażliwe, które przy tak nagłej zmianie temperatury po prostu zemdleją.
Osoba, która straci przytomność, będzie przez chwilę unosić się na powierzchni, a jeśli nikt nie ruszy jej z pomocą, utonie. Jest też szereg osób z wadami serca, o których mogą nawet nie wiedzieć, bo przed trzydziestką często się one nie ujawniają. Taki nagły szok termiczny może spowodować u nich zatrzymanie krążenia i konieczność reanimacji. Wrzucenie do wody kogoś nagrzanego słońcem, zwłaszcza z niewykrytą wadą serca, może doprowadzić do jego śmierci.
Co z alkoholem? Czy na kąpieliskach kontrolowanych przez wielkopolskich ratowników jest dużo utonięć powiązanych z jego spożyciem?
Myślę, że nie powinniśmy mówić już o samym alkoholu, bo to nieco nieaktualne spojrzenie. Połączyłbym to od razu z narkotykami, ponieważ środki odurzające są wśród młodzieży niemal tak samo popularne. I choć alkohol nadal króluje, mamy rosnący problem z narkotykami. Młodzież pod ich wpływem przecenia swoje umiejętności, przegrzewa organizm i podejmuje irracjonalne decyzje. Środki odurzające są bardzo niebezpieczne. Po pierwsze, powodują, że przeceniamy swoje możliwości i nieobiektywnie oceniamy sytuację. Po drugie, wpływają na zmysł równowagi.
Proszę sobie wyobrazić osoby na tyle nietrzeźwe, że po wyjściu z wody chwieją się i nie potrafią przejść prosto kilku metrów. Kiedy osoby w takim stanie wchodzą do jeziora, bardzo często toną. Zdecydowanie więcej w mediach i w informacjach podawanych przez służby mówi się o alkoholu, a nie o narkotykach. Tak, dlatego trzeba po prostu łamać to tabu. Te substancje są obecne nad wodą i wśród młodzieży, musimy o tym głośno mówić.
Chciałbym też zapytać o zachowanie samych plażowiczów. Czy ich zachowanie przeszkadza na przykład w prowadzeniu akcji ratunkowych? Czy rozkładane parawany i ręczniki są przeszkodą dla ratowników? Jak powinni zachowywać się plażowicze?
Przede wszystkim powinni pozostawić wolny pas na wprost od wieży ratowniczej aż do samej wody, chociażby na szerokość trzech, czterech metrów. Chodzi o to, żeby ratownik mógł szybko dobiec na miejsce oraz miał swobodne wejście i wyjście z wody. Ratownicy zazwyczaj dają sobie z tym radę. Często mamy na kąpieliskach specjalne taśmy, którymi ogradzamy sobie taki "korytarz życia" od wieży do brzegu. Muszę tu pochwalić plażowiczów, bo na ogół to szanują i raczej się tam nie rozbijają. Czasem ktoś po prostu nie zauważy taśmy, ale po zwróceniu uwagi grzecznie przenosi się dalej.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, problem, którego skala rośnie wręcz lawinowo. Do 13. roku życia każde dziecko musi być bezwzględnie pod opieką rodziców. Nie wystarczy, że na miejscu jest ratownik. Ratownik wspiera i interweniuje w razie tonięcia, ale bieżąca obserwacja dziecka i zawiadomienie służb o ewentualnym zagrożeniu to rola rodzica. Zarówno ratownik, jak i rodzic są współodpowiedzialni za bezpieczeństwo osoby nieletniej.
Czy rodzice zachowują się niewłaściwie nad wodą?
Niestety, widzimy coraz więcej sytuacji, w których mama czy tata zapatrzą się w tablet lub telefon, "poscrollują" chwilę media społecznościowe, a kiedy po chwili się odwracają dziecka nie ma. Intuicyjnie biegną wtedy do ratownika, krzycząc, że dziecko chyba wpadło do wody. Tymczasem my po pięciu czy dziesięciu minutach odnajdujemy je na placu zabaw albo na kocu u innej rodziny. Niestety, rozpraszanie się podczas opieki nad dziećmi jest bardzo częste i z roku na rok staje się to coraz większym problemem.
Chciałem zapytać też o pana osobiste doświadczenia. Czy przypomina sobie pan akcje ratownicze, które szczególnie zapadły panu w pamięć?
Zdecydowanie te z udziałem dzieci. Gdy dochodzi do utonięcia dziecka, tak jak w zeszłym roku w Poznaniu, albo gdy trzeba prowadzić jego reanimację, są to sytuacje niezwykle trudne. Szczególnie gdy mówimy o dziecku niedopilnowanym przez rodzica. To jest ogromny dramat dla całej rodziny: dziadków, rodzeństwa, samych rodziców. Niestety, takie tragedie się zdarzają.
Dla was, ratowników, to z pewnością równie trudne przeżycie. Waszym powołaniem jest ratowanie ludzkiego życia, a czasem, pomimo starań, to się po prostu nie udaje.
Tak. Trzeba pamiętać, że każdy tonący jest czyimś ojcem, synem, bratem, córką, matką, przyjacielem. Taka śmierć pociąga za sobą kaskadę wielkiej tragedii i traumy dla wielu osób. Czasami w ten sposób umiera jedyny żywiciel rodziny. Każde pojedyncze utonięcie to dramat naprawdę wielu ludzi.
Jeśli chodzi o utonięcia w Wielkopolsce – kim są osoby, które są najczęściej ofiarami takich tragedii?
W Wielkopolsce najbardziej narażoną grupą są osoby w wieku od 16. do 25. roku życia. To tutaj najczęściej pojawia się brawura, przecenianie własnych możliwości i chęć popisania się przed rówieśnikami. Wynika to też po części z nieumiejętności przewidzenia konsekwencji swoich czynów. Alkohol czy środki odurzające są w takich wypadkach najczęściej przysłowiowym gwoździem do trumny.