Siłował się z jeleniem w Tatrach. Ludziom brakuje wyobraźni [OPINIA]

Jeden chwyta jelenia za poroże i urządza sobie z nim siłowanie, inni karmią dziki kebabem prosto z ręki. Dzikie zwierzęta coraz częściej stają się bohaterami internetowych nagrań, ale nie zawsze z powodów, które powinny nas bawić. Trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórym zupełnie zabrakło wyobraźni.

Dzikie zwierzęta coraz częściej stają się bohaterami internetowych nagrańDzikie zwierzęta coraz częściej stają się bohaterami internetowych nagrań
Źródło zdjęć: © Zdjęcie ilustracyjne | Anna Kurek, Canva, Facebook • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Anna Kurek

Zwierzęta wchodzące do miast budzą ogromne emocje. Nie ma dnia, by w sieci nie pojawiło się nagranie z łosiem, sarną czy dzikiem. Zwykle są to ujęcia z oddali, publikowane ku przestrodze. Mają przypominać, że ich obecność w mieście może być niebezpieczna dla mieszkańców. Niestety, nie wszyscy chcą zachować wobec nich odpowiedni dystans. Są też tacy, którzy sami je prowokują. Internetowi klauni? Trudno o lepsze określenie dla takich osób.

Tak zaczepiają dzikie zwierzęta. Festiwal głupoty w sieci

1 listopada Polskę obiegło nagranie mężczyzny, który na trasie do Morskiego Oka siłował się z jeleniem. I to nie metafora – faktycznie chwycił zwierzę za poroże i doszło między nimi do przepychanki. W pewnym momencie nawet uderzył jelenia. Według relacji, które pojawiły się w mediach społecznościowych, wcześniej próbowano go pogłaskać.

W okolicach Morskiego Oka jelenie od lat pojawiają się w pobliżu turystów. Niektóre przyzwyczaiły się do obecności człowieka, między innymi dlatego, że są dokarmiane. Nie oznacza to jednak, że są oswojone i można traktować je jak zwierzęta domowe.


WIDEO
Zaczepiali jelenia w Tatrach. Nagrali turystów

Mężczyzna ten nie jest zresztą jedynym "takim przypadkiem" z ostatnich miesięcy. Nie muszę specjalnie wysilać pamięci, by przypomnieć sobie nagrania osób, które karmiły dziki z ręki na ulicy. Ktoś nawet serwował zwierzęciu kebaba. Co trzeba mieć w głowie, by wpaść na taki pomysł? Często za podobną brawurą stoi niestety alkohol.

Dzikie zwierzęta to nie zabawki. Sami tworzymy problem

Takie zachowanie to nie tylko brak wyobraźni, ale również realne zagrożenie. Dzikie zwierzę nie jest maskotką, którą można pogłaskać, nakarmić czy przytulić, żeby zdobyć kilka lajków w internecie. Nawet jeśli początkowo nie ucieka przed człowiekiem, nie oznacza to, że jest spokojne i przewidywalne.

Dokarmiając dzikie zwierzęta, przyzwyczajamy je do łatwego zdobywania pożywienia. Z czasem mogą tracić naturalną ostrożność, coraz śmielej podchodzić do ludzi i oczekiwać od nich kolejnych porcji jedzenia. Problem pojawia się wtedy, gdy zwierzę zaczyna traktować człowieka jako źródło pokarmu. Może podchodzić do turystów, zaglądać do samochodów, pojawiać się na parkingach czy osiedlach.

Tatrzański Park Narodowy od lat apeluje, by nie dokarmiać dzikich zwierząt. Przyrodnicy zwracają uwagę, że karmione przez ludzi osobniki mogą zatracać naturalne umiejętności zdobywania pożywienia i wybierania bezpiecznych kryjówek. Dodatkowo jedzenie podawane przez turystów często nie jest dostosowane do potrzeb zwierząt i może im po prostu szkodzić.

W ten sposób sami tworzymy problem, na który później narzekamy. Dziwimy się, że dziki spacerują między blokami, jelenie pojawiają się przy ruchliwych ulicach, a sarny i łosie zaglądają na prywatne posesje. Tymczasem łatwy dostęp do jedzenia, resztki pozostawiane przy śmietnikach i dokarmianie przez ludzi zachęcają zwierzęta do takich wizyt.

Potem wystarczy jeden nieprzemyślany gest, by sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zwierzę może przestraszyć się człowieka, ruszyć do ataku albo uciekać w panice, narażając siebie i innych na niebezpieczeństwo. I nie trzeba chyba tłumaczyć, że w starciu na przykład z łosiem lub dużym dzikiem człowiek nie ma wielkich szans.

Leśne zwierzęta same się nie obronią. Reaguj

Kolejną kwestią jest zachowanie osób postronnych. Większość z nich łapie za telefon i nagrywa. Uwagę na niebezpieczeństwo zwracają dopiero internauci pod filmikami. A tak być nie powinno.

Oczywiście nie oczekuję, że każdy przypadkowy świadek rzuci się na człowieka szarpiącego się z jeleniem i spróbuje go siłą odciągnąć. To mogłoby być niebezpieczne również dla niego. Ale można przecież zareagować w inny sposób. Zwrócić uwagę sprawcy, jeśli sytuacja na to pozwala, poprosić innych o pomoc, powiadomić służby. Nie trzeba od razu narażać własnego zdrowia, by nie pozostać całkowicie obojętnym.

Mam wrażenie, że coraz częściej traktujemy podobne sytuacje jak przedstawienie. Ktoś zaczepia zwierzę, ktoś inny wyciąga telefon, kolejni obserwują całe zajście. Najważniejsze, żeby mieć nagranie, które później zdobędzie popularność.

Dzikie zwierzę nie ma obowiązku znosić ludzkich zachcianek, pozować do zdjęć ani pozwalać się dotykać. Jeśli ktoś naprawdę chce zobaczyć jelenia, sarnę czy dzika z bliska, powinien pamiętać, że dzikie zwierzęta najlepiej obserwować z bezpiecznej odległości, nie próbując nawiązywać z nimi kontaktu.

Wybrane dla Ciebie