Śmiertelny wypadek w Niemczech. Poszkodowani Polacy dalej w szpitalu

Wracamy do wypadku w niemieckim Kleve. Na pokładzie auta była trójka Polaków, zginął 21-letni pasażer. Jak ustaliliśmy, pozostała dwójka wciąż przebywa w szpitalu. Wiemy, w jakim stanie są poszkodowani.

Wypadek Polaków w Niemczech.Wypadek Polaków w Niemczech.
Źródło zdjęć: © YouTube
Mateusz Kaluga

Do wypadku doszło 18 stycznia. Samochód z polskimi tablicami rejestracyjnymi uderzył w drzewo i znaki drogowe. Niemiecka policja przekazała o2.pl, że 21-latek siedzący na miejscu pasażera z tyłu po lewej stronie nie przeżył wypadku.

29-letni kierowca i jego 30-letnia pasażerka odnieśli poważne obrażenia, a lekarze określali stan tej drugiej osoby jako krytyczny. Strażacy wycinali rannych z wraku. Trafili do szpitala w holenderskim Nijmegen, ponieważ była to najbliższa specjalistyczna klinika w rejonie przygranicznym.

Obie osoby poszkodowane nadal przebywają w szpitalu w Nijmegen w Holandii. Istnieją wstępne oznaki poprawy, ale oczekuje się, że osoby te będą musiały pozostać w szpitalu przez jakiś czas - mówi o2.pl Stefan Sparberg, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kleve.

Wiadomo, że samochód wyprzedził co najmniej jeden pojazd przed zderzeniem. Trwa ustalanie, dlaczego kierowca zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Śledczy nie ujawniają zeznań przesłuchiwanych świadków. - Wszelkie dalsze szczegóły dotyczące wypadku leżą w gestii Prokuratury Generalnej w Kleve - dodaje nasz rozmówca.

Przyczyny wypadku ma badać wyspecjalizowany zespół do dokumentowania wypadków drogowych, a na polecenie prokuratury w Kleve wezwano również zaprzysiężonego biegłego. Policja sprawdza m.in. to, czy pojazd był sprawny technicznie.

Jak ustaliliśmy, wszystkie trzy osoby biorące udział w wypadku posiadają obywatelstwo polskie. - 29-letni kierowca mieszka w Kleve od około dwóch i pół roku, zmarły pasażer był tam od około półtora roku, a pasażerka od około roku. Wszystkie trzy osoby są zatrudnione w Holandii jako pracownicy tymczasowi, co oznacza, że są zatrudniane przez firmę na podstawie umowy o pracę, a następnie delegowane do pracy w różnych innych firmach - przekazywał o2.pl Stefan Sparberg, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kleve.

Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Dokonał zbrodni w Buczy. Ujawnili jego nazwisko
Dokonał zbrodni w Buczy. Ujawnili jego nazwisko
Krzyżówka z fizyki dla tęgich umysłów. Ile haseł odkryjesz?
Krzyżówka z fizyki dla tęgich umysłów. Ile haseł odkryjesz?
Leżała w łazience. Tragedia na Śląsku. Kobieta nie żyje
Leżała w łazience. Tragedia na Śląsku. Kobieta nie żyje
Krzyżówka dla znawców zwierząt. Spróbujesz swoich sił?
Krzyżówka dla znawców zwierząt. Spróbujesz swoich sił?
Podawali się za hydraulików. Ujawnili metodę oszustów
Podawali się za hydraulików. Ujawnili metodę oszustów
Polak zaginął na Malcie. Koniec poszukiwań
Polak zaginął na Malcie. Koniec poszukiwań
Odnalazł je głęboko w ziemi. "Las niczego nie marnuje"
Odnalazł je głęboko w ziemi. "Las niczego nie marnuje"
Rosja chce zająć Donbas. Wyznaczono termin
Rosja chce zająć Donbas. Wyznaczono termin
Oznaczają tak drzewa. Wiedzieliście? Powód jest prosty
Oznaczają tak drzewa. Wiedzieliście? Powód jest prosty
Ile wierni dali podczas kolędy? Ta suma robi wrażenie
Ile wierni dali podczas kolędy? Ta suma robi wrażenie
BMW pędziło 320 km/h na A4. Prokuratura ujawnia zeznania
BMW pędziło 320 km/h na A4. Prokuratura ujawnia zeznania
"Silne naprężenia". Leśnicy zapowiadają. Możliwe trzaski
"Silne naprężenia". Leśnicy zapowiadają. Możliwe trzaski