Spór o pogrzeby w Świętochłowicach. Proboszcz: Mam prawo odmówić wstępu na cmentarz

W Świętochłowicach na Górnym Śląsku trwa spór między właścicielką zakładu pogrzebowego a proboszczem parafii, który zarządza dwoma cmentarzami. Kobieta oskarża duchownego o celowe utrudnianie jej działalności i promowanie konkurencji. Ksiądz odpiera zarzuty i twierdzi, że ma prawo odmówić wstępu na cmentarz. Sprawie przyjrzała się "Interwencja" Polsatu.

Spór o organizację pogrzebów w ŚwiętochłowicachSpór o organizację pogrzebów w Świętochłowicach
Źródło zdjęć: © Getty Images | Robert Nieznanski
Aneta Polak

Pani Aneta jest właścicielką zakładu pogrzebowego. Jeszcze niedawno jej firmie zlecano organizację kilkunastu pogrzebów miesięcznie. Obecnie są to dwa lub trzy pogrzeby. Kobieta choruje na raka, a jednocześnie walczy o przetrwanie firmy. Jak twierdzi, to proboszcz nie pozwala jej firmie na organizację pogrzebów na zarządzanych przez niego cmentarzach.

Problemy zaczęły się dwa lata temu. Klienci zakładu pani Anety mieli rezygnować z jej usług po rozmowach z proboszczem. Jeden z klientów, pan Tomasz, zdecydował się nawet na zmianę cmentarza, aby móc skorzystać z usług wybranej firmy pogrzebowej.

Po śmierci ojca szukaliśmy zakładu pogrzebowego. Wybraliśmy Lacrime. Mam cmentarz 100 metrów od domu, udaliśmy się do proboszcza, przedstawiliśmy sytuację i pierwsze pytanie: z jaką firmą współpracujemy? Z Lacrimą. A to nie ma szans, nie wpuszczam ich. Musicie zmienić firmę. A już mieliśmy wszystko załatwione. Uznałem, że nie będę się go prosił i ojca pochowałem na innym cmentarzu – relacjonuje "Interwencji" pan Tomasz.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Oto ile kosztuje godny pogrzeb. Właściciel zakładu wylicza

Pani Aneta miesiącami nie otrzymała żadnego zlecenia. Próbowała więc dowiedzieć się, o co chodzi i wysłała swoją matkę na plebanię pod pretekstem organizacji pogrzebu.

Kobieta nie zastała proboszcza, ale od sekretarki usłyszała, że może udać się do każdego zakładu pogrzebowego, z wyjątkiem Lacrimy. Taką sugestię mieli usłyszeć również inni klienci. "Padła jednoznaczna informacja, że z Lacrimy nie wpuści na cmentarz. Nie było żadnej dyskusji – twierdzi kolejna rozmówczyni "Interwencji".

"Mam prawo odmówić wstępu na cmentarz"

Pani Aneta próbowała zrozumieć, z czego wynika zachowanie duchownego. Gdy poszła na plebanię, ksiądz rozmawiał z nią przez domofon.

Z rozmowy wynikało, że proboszcz zarzuca partnerowi pani Anety, iż powiadomił służby o nieprawidłowościach, gdy na cmentarzu przeprowadzano ekshumację z kilkunastu grobów. Duchowny nie przebierał w słowach. Mówił o "cyrku związanym z ekshumacją".

"Rozumiem, że ksiądz proboszcz będzie ciągle mówił, że jak u mnie robią usługę, to nie będzie proboszcz pochówku czynił?" - dopytywała pani Aneta. W odpowiedzi usłyszała, że proboszcz "ma do tego prawo".

Mam prawo odmówić wstępu na cmentarz - przekonywał duchowny.

Innego zdania jest prawniczka Aleksandra Cempura, która podkreśla, że wybór firmy pogrzebowej powinien należeć do rodziny, a nie do księdza. "Ksiądz nie może stwierdzić, że nie wpuści konkretnej firmy na cmentarz. Nie ma uprawnień" - zaznacza.

"Ksiądz na parafii to Bóg, car i władca"

Mimo interwencji biskupa, który nakazał księdzu wpuszczanie firmy na cmentarz, kobieta twierdzi, że jej sytuacja się nie poprawiła, a proboszcz nadal ma kierować klientów do konkurencyjnej firmy.

Temat jest znany i nie wiemy, jak z tym walczyć. Ksiądz na parafii to Bóg, car i władca. I są parafie, gdzie dogaduje się z przedsiębiorcami i tylko ten ma prawo robić pogrzeb. Oczywiście jest to naganne. Takie przypadki są kierowane do UOKiK, bo prawo chowania i kopania grobów mają wszystkie firmy pogrzebowe. Ksiądz jako zarządca cmentarza ma monopol na prowadzenie tylko ksiąg cmentarnych - skomentował Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego w rozmowie z "Interwencją".

- Wszystko jest wyjaśnione, nigdy nie kazałem zmieniać zakładu pogrzebowego - powiedział reporterowi ksiądz. - Czyli ci ludzie kłamią - dopytywał duchownego.

Dziękuje bardzo, wszystko zostało wyjaśnione, jeżeli coś takiego było, do widzenia - skwitował ten.

Źródło: "Interwencja" Polsat News

Wybrane dla Ciebie