Studniówka zakończona interwencją policji. 21-latek prosi o pomoc
21-letni Brajan K. oskarża policję o nieuzasadnioną interwencję podczas studniówki, która odbyła się 6 lutego w Pabianicach. Młody mężczyzna twierdzi, że został potraktowany niesprawiedliwie i zbiera pieniądze na pomoc prawną. Na koncie zbiórki jest już 11 tys. zł. Jednak wersja zdarzeń przedstawiona przez pabianicką policję, przeczy temu, co mówi 21-latek.
21-letni Brajan K. zamieścił w mediach społecznościowych serię nagrań, w których tłumaczy, co - w jego ocenie - wydarzyło się podczas balu maturalnego na początku lutego. "Studniówka w kajdankach. Pomóżcie mi nagłośnić" - apeluje 21-latek.
Młody mężczyzna twierdzi, że po przemówieniu, które uraziło nauczycieli, wezwano policję, by go usunęła z imprezy.
To miała być najważniejsza noc w latach szkoły, a skończyło się wyprowadzeniem w kajdankach i 14 godzinami na izbie zatrzymań. Zostałem potraktowany jak przestępca, bo odważyłem się mówić prawdę o tym, co dzieje się w mojej szkole. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ Policja złamała prawo i nie zamierzam się poddać - czytamy w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych.
21-latek przekonuje, że w oficjalnym protokole zawarto informację, iż "w stanie upojenia alkoholowego leżał w szatni budynku" i przewracał się, gdy próbował wstać. "To stwierdzenie drastycznie mija się z prawdą i z tym, co zarejestrował monitoring oraz z tym, co są w stanie przedstawić moi świadkowie i ich nagrania" - twierdzi Brajan. Zaznacza również, że podczas 14 godzin spędzonych w celi, nie zbadano go alkomatem.
Jedynie badanie odbyło się przed SOR-em, gdzie lekarz kazał mi patrzeć na palec i stwierdził, że nie jestem w stanie upojenia alkoholowego. Mimo to policja zignorowała opinię i zamiast pozwolić mi wrócić do domu, zamknęła mnie w celi - twierdzi maturzysta.
Mężczyzna uruchomił zbiórkę na pomoc prawną, aby wyjaśnić sprawę w sądzie. W ciągu 7 dni zebrano 11 tys. zł. Brajana wsparło prawie 600 osób.
Odpowiedź pabianickiej policji
"Fakt" zgłosił się do pabianickiej policji, by zweryfikować te informacje. Okazuje się, że funkcjonariusze przedstawiają inną wersję zdarzeń. Według podkom. Agnieszki Jachimek, mundurowi zostali wezwani do lokalu, w którym odbywała się impreza, z powodu nieodpowiedniego zachowania mężczyzny będącego pod wpływem alkoholu.
Z przekazanych informacji wynikało, że uczestnik wydarzenia zachowuje się wulgarnie i niestosownie wobec innych uczestników, nauczycieli oraz dyrekcji, a także wszczyna awantury - przekazała "Faktowi" podkom. Jachimek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.
Organizatorka powiedziała policjantom, że 21-latek - mimo próśb - nie chce opuścić lokalu. Mężczyzna argumentował, że zapłacił za udział w wydarzeniu.
Interwencja zakończyła się doprowadzeniem Brajana do policyjnej izby zatrzymań, gdzie miał wytrzeźwieć (z relacji policjantki wynika, że 21-latek nie chciał podać mundurowym swojego adresu).
Badanie alkomatem faktycznie odbyło się dopiero przed jego wyjściem, ale policja podkreśla, że wcześniej Brajan odmówił poddania się badaniu. Funkcjonariusze nałożyli mandaty, m.in. za używanie nieprzyzwoitego języka w miejscu publicznym.