Turyści "za potrzebą". W Krakowie brakuje publicznych toalet

Turystyka toaletowa kwitnie głównie na krakowskim Kazimierzu, gdzie brakuje publicznych łazienek. Narzekają na to właściciele knajp, którzy przeżywają szturm zdesperowanych klientów "za potrzebą".

Szalet miejski/ zdjęcie ilustracyjneSzalet miejski/ zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © PAP | Wojciech Pacewicz

Krakowski Kazimierz to jedna z najchętniej odwiedzanych przez turystów dzielnic Krakowa. Dawniej żydowskie miasteczko, dziś pełne knajpek i restauracji i zabytków zagłębie życia towarzyskiego.

Jednak jak alarmuje Gazeta Wyborcza, ta tłumnie oblegana i tętniąca życiem bez względu na porę dnia i nocy część miasta ma zaledwie jedną publiczną toaletę.

Nie dość, że to jedyny ogólnodostępny szalet na tym terenie, to ma on wartość historyczną, co jak tłumaczą jego pracownicy - uniemożliwia remont.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nie opuszczasz deski w toalecie? Po tych zdjęciach zmienisz swoje nawyki

Efekt? Zdesperowani turyści grupowo zaglądają do lokalnych knajpek prosząc o możliwość skorzystania z toalety. "To bardzo duży i kosztowny kłopot dla lokalnej gastronomii" - przyznają w rozmowie z Gazetą Wyborczą właściciele lokali.

A osoby pracujące w miejskim szalecie podkreślają, że starają się aby toaleta była czynna między 9 a 22 w sezonie letnim. Dodają jednak, że są jedynie najemcami budynku, a prowadzony przez nich szalet nie ma statusu miejskiej toalety, bo nie jest dotowany przez miasto.

- Klientom nie chce się płacić. Narzekają na standard toalety, a to jest zabytek z 1930 roku i ciężko jest coś przebudować. Albo czasami cała grupa chce wejść za 3 zł, gdzie cena za osobę to 3 zł - tłumaczy pracownik w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
Wybrane dla Ciebie