Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Piotr Sikora
|

Unikalny wyczyn polskiego pilota w bitwie o Anglię. Przed nim nie udało się to nikomu

15
Podziel się:

To był wyczyn bez precedensu. Służący w 501 Dywizjonie RAF Antoni Głowacki 24 sierpnia 1940 roku zestrzelił aż pięć niemieckich maszyn. Został dzięki temu pierwszym "asem jednego dnia" w trakcie bitwy o Anglię.

Unikalny wyczyn polskiego pilota w bitwie o Anglię. Przed nim nie udało się to nikomu
Niemiecki bombowiec zestrzelony w trakcie bitwy o Anglię (Domena publiczna)

24 sierpnia 54 i 501 Dywizjon oddelegowano na patrol nad południowym wybrzeżem. Zadaniem ich było zaatakowanie formacji nieprzyjaciela, która do tej pory zdołała już uniknąć kilku innych dywizjonów operujących w okolicy.

"Uderzył w ziemię i eksplodował"

O godzinie 10.30 Głowacki, z urodzenia warszawiak, który leciał jako numer 2 w Kluczu Zielonym, dostrzegł około 30 maszyn przekraczających linię brzegową w pobliżu Hawkinge w Kencie i kierujących się na północny wschód. Gdy 501 Dywizjon skręcił w ich stronę i Eskadra A zaatakowała tylną formację bombowców,

Polak zobaczył z tyłu niemieckie myśliwce atakujące Eskadrę B.

Wdałem się w walkę kołową – zapisał później – z Me 109, którego zestrzeliłem. Npl, za którym poleciałem w dół, uderzył w ziemię i eksplodował.
Zobacz także: Zobacz też: 303. Bitwa o Anglię. Wywiad z rodziną bohaterów

Niestety, gdy "Toni" cieszył się ze swojego sukcesu, Hurricane oznakowany literą W został trafiony, prawdopodobnie przez jeden z myśliwców niemieckich.

Samolot z Eskadry B wpadł prosto do morza z Pilot Officerem Pawłem Zenkerem za sterami. Zginął utalentowany i dzielny pilot. Głowackiego ogarnął smutek, nie było jednak czasu na to, aby dać się ponieść emocjom, bo bitwa o Anglię wciąż trwała.

"Zdołałem go zestrzelić w płomieniach"

Kiedy brytyjskie stacje radarowe zlokalizowały nową falę niemieckich maszyn zbliżających się do lotnisk RAF-u, "Antek" znów poderwał się w powietrze. Manston zostało zaatakowane przez formację 30 Ju 88. Wówczas 501 Dywizjon niezwłocznie zawrócił znad Dover i około 12.45 przeciął drogę napastnikom powracającym do Francji.

Zestrzeliłem Ju 88 w płomieniach do morza – meldował zwięźle Głowacki – i widziałem, jak Messerschmitt zestrzelił Hurricane’a lub Defianta.

Polak miał rację, ponieważ 264 Dywizjon stracił trzy Defianty. Głowacki tymczasem za chwilę miał zgłosić trzecie zwycięstwo tego dnia:

Zaatakowałem tego Me 109 i zdołałem go zestrzelić w płomieniach.

Mimo to dla tego odważnego lotnika bitwa wciąż jeszcze się nie skończyła. (…)

O 15.40 rozzuchwalony i spragniony sukcesu Antoni Głowacki znów patrolował okolice Hawkinge. W pobliżu Lympne dostrzeżo no około 30 Ju 88 i cały 501 Dywizjon natychmiast ruszył za nimi.

Wrogie samoloty udało się ostatecznie przechwycić na zachód od Maidstone pomimo osłony myśliwców Bf 109. Meldunek Głowackiego ponownie był konkretny i lakoniczny:

Miałem walkę kołową z Me 109 i zestrzeliłem go w płomieniach. Ponownie nabrałem wysokości i od tyłu zaatakowałem ostatni samolot w formacji bombowców, wystrzeliwując do niego resztę amunicji. Widziałem, że wydobywa się z niego biały dym, a obserwatorzy na lotnisku widzieli, jak spadał korkociągiem ku ziemi.

As w jeden dzień

Było to piąte zwycięstwo Głowackiego tego dnia. Już samo zestrzelenie Bf 109 oraz zwycięstwa z 15 sierpnia dały mu prawo do miana asa lotniczego.

Zestrzeliwując swoją ostatnią ofiarę, dołączył jednak do ekskluzywnego klubu pilotów – czy raczej sam go utworzył – którzy zestrzelili pięć maszyn w ciągu jednej doby i których nazywano "asami w jeden dzień". Głowacki został pierwszym pilotem w bitwie o Anglię, który otrzymał to miano.

Następnego dnia został przedstawiony do odznaczenia Zaszczytnym Medalem Lotniczym (Distinguished Flying Medal).

"Toni" Głowacki, polski Sergeant – wspominał podporucznik Mackenzie – krępy, twardy, zawsze roześmiany bez względu na okoliczności, doświadczony po niemieckiej inwazji na Polskę, świetny pilot i dobry strzelec.

Piotr Sikora – historyk specjalizujący się głównie w polskim lotnictwie z okresu II wojny światowej. Autor takich książek jak: "Polskie skrzydła nad Irlandią"; "Asy polskiego lotnictwa"; "Bitwy polskiego lotnictwa 1918-1945" oraz "Tych niewielu. Polscy lotnicy w bitwie o Anglię".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(15)
Polska Ludowa
miesiąc temu
W nagrodę za bohaterstwo w Bitwie o Anglię - Skalski (dowódca dywizjonu polskich myśliwców) po powrocie do PRL-u dostał KARĘ ŚMIERCI !
paul
2 lata temu
nigdy się nie szanowaliśmy......
Zaduma
2 lata temu
Porażka czy zwycięstwo? - kim teraz będziemy się opiekować by utrzymać Polskie Rodziny?
Pol78
2 lata temu
A na koniec wojny dostaliśmy rachunek od Angoli za wypożyczenie samolotów i paliwo do nich.... rachunek zapłaciliśmy w złocie.!!
Swoj
2 lata temu
Jasne nasi ginęli za Anglię a później na zmywak albo 3 dni i wypad z kraju tak nam podziekowali
tom
2 lata temu
Kolejny artykuł z tekstem na poziomie gimnazjum...
Fred
2 lata temu
Był asem ale nie był godny być na paradzie .Po wojnie też był magazynierem?.
adad
2 lata temu
Anglia i Francja były zmasakrowane militarnie, społecznie i mentalnie po IWŚ. Nie były w stanie nam pomóc. Czy dzisiaj poszlibyśmy pomóc Estonii, gdyby Rosja ją zaatakowała?
pEŁO
2 lata temu
Anglicy nas wykorzystali a potem sprzedali bo woleli nie narażać się ruskim zresztą inni aljanci też Polska piąta kolumna Polaków u ruskich też robiła świństwa!!!
Armitage
2 lata temu
To w geście wdzięczności Brytyjczycy mogliby podarować nam jeden lotniskowiec z mysliwcami pionowego startu Harrier i kilka głowic nuklearnych.
Maro
2 lata temu
No i podziękowali nam pięknie za to
Edi
2 lata temu
Cześć i chwała Bohaterom.
Emigrant
2 lata temu
Nie wierzcie NIGDY Angola!!!!
Swojak
2 lata temu
Niewielu bylo takich pilotów którzy potrafili zastrzelić mysliwiec wroga
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić