"Uprowadzenie". Ojciec grzmi. Kontrolerzy zatrzymali chorą nastolatkę
W Radomiu doszło do kontrowersyjnej sytuacji podczas kontroli biletowej w autobusie. 17-latka z zespołem Aspergera została zatrzymana przez kontrolerów i przewieziona na końcowy przystanek. Jej ojciec twierdzi, że jego córka została uprowadzona, a "kanarzy" złamali prawo.
Ojciec 17-letniej dziewczyny z zespołem Aspergera jest zbulwersowany działaniami kontrolerów biletów w Radomiu. Nastolatka posiadała bilet, ale nie skasowała go, co skutkowało jej zatrzymaniem przez "kanarów" i przewiezieniem na końcowy przystanek autobusu.
Moja córka ma zaburzenie neurorozwojowe, które wiążą się z wieloma trudnościami w codziennym funkcjonowaniu. Nie zabrała z domu dokumentów, wyruszyła w drogę z rozładowanym telefonem. W autobusie rozproszyła się. Córka dzwoniła telefonu kontrolerki i miała być na przystanku na ulicy 25 Czerwca. Po chwili okazało się, że pojechano z nią na autobus końcowy - mówi Gazecie Wyborczej.`
Jak twierdzi, po dotarciu na miejsce, został zaatakowany słownie przez oboje kontrolerów. Próbował im wyjaśnić, że złamali przepisy prawa, nie wysiadając na najbliższym przystanku po kontroli. Domagała się zapłaty kary. W końcu została wezwana policja. Funkcjonariusze potwierdzili, że kontrolerzy mogą zatrzymać osobę bez ważnego biletu i dokumentów, ale powinni niezwłocznie zawiadomić policję.
- Przecież to było regularne uprowadzenie osoby nieletniej. Jeszcze w obecności patrolu kontrolerka wydrukowała coś na swoim terminalu i wydruk ten chciała wręczyć mojej córce. Bardzo wyraźnie zwróciłem jej uwagę, że jestem ojcem nieletniej i poproszę o ten wydruk, gdyż reprezentuję moje nieletnie dziecko. Kontrolerka odmówił - mówił mężczyzna "Wyborczej".
Do sytuacji doszło w lipcu ubiegłego roku. 5 stycznia tego roku rodzina otrzymała wezwanie do zapłaty - 350 złotych. - . Kontrolerzy złamali prawo, bez mojej wiedzy i zgody wywieźli córkę na peryferia miasta, tam, zamiast wezwać policję, przetrzymywali ją. Dla córki był to ogromny stres - dodaje ojciec chorej nastolatki.
Rzecznik MZDiK w Radomiu twierdzi, że spółka nie otrzymała w sprawie zdarzenia żadnego zgłoszenia czy skargi. Przypomina, że kontrole biletów "powinny być przeprowadzane z poszanowaniem godności pasażerów oraz zgodnie z przepisami".
W przypadku stwierdzenia przejazdu bez ważnego biletu wszystkie czynności z udziałem kontrolera odbywają się w pojeździe, a pasażer może go opuścić dopiero po ich zakończeniu. Jeśli osoba nie posiada dokumentu tożsamości, kontroler kontaktuje się z policją lub strażą miejską i ustala - mówi rzecznik Łukasz Kościelniak "Wyborczej".
Kościelniak twierdzi, że w sprawach spornych należy zabezpieczyć nagrania z monitoringu. Tymczasem Katarzyna Zięba z firmy RWR, zatrudniającej kontrolerów dodaje, że nagrań z wnętrza autobusu nie ma. Uważa, że w powyższej sytuacji mamy "słowo przeciwko słowu". Zapewnia, że firma postara się wyjaśnić sprawę.
Kontrolerzy nie wysiadają z zatrzymaną osobą z autobusu, dopóki nie mają informacji od policji czy straży miejskiej, że patrol będzie czekał na konkretnym przystanku. Chodzi o względy bezpieczeństwa - mówi "wyborczej" Zięba.