Skandal w Warszawie. Wydało się, co zrobił oficer policji z Pruszkowa

Funkcjonariusz wydziału ruchu drogowego komendy policji w Pruszkowie spowodował kolizję w Warszawie i niewzruszony, odjechał. Wydział kontroli właśnie wszczął wobec niego postępowanie.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Pixabay

W zeszłym tygodniu wysoki rangą funkcjonariusz wydziału ruchu drogowego komendy policji w Pruszkowie jechał swym samochodem na służbę. Na jednej z warszawskich ulic jednak doszło do nieoczekiwanego zdarzenia.

Oficer, jadąc Aleją Prymasa Tysiąclecia, uderzył w jadący obok samochód i...nic sobie z tego nie zrobił. Kontynuował jazdę do pracy.

Kierowca, którego samochód ucierpiał w wyniku kolizji, postanowił nie podarować tego sprawcy i ruszył za nim. Przez kilka kilometrów jechał za nim i dawał mu znaki w postaci sygnalizacji świetlnej, by ten się zatrzymał. Nic z tego, zgubił go jednak na warszawskiej Ochocie.

Nie dał jednak za wygraną i postanowił o zdarzeniu powiadomić policję. Gdy podał numer rejestracyjny drugiego kierowcy, okazało się, że samochód należy do wysokiego rangą oficera wydziału ruchu drogowego komendy w Pruszkowie.

Następnego dnia do oskarżonego zawitali funkcjonariusze. Mandat został przez niego przyjęty. Złożył także wyjaśnienia komendantowi, który zdecydował się na kontrolę, by ustalić, dlaczego policjant nie zatrzymał się po zdarzeniu.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie