Wypadek pod Warszawą. Droga zablokowana, monstrualne utrudnienia
Dziś (15 stycznia) w Markach pod Warszawą doszło do wypadku. - W zdarzeniu udział wziął autobus miejski i samochód osobowy marki Kia. Jeden z kierowców wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle - powiedział o2.pl mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji. Z informacji służb wynika, że zablokowana jest trasa w kierunku Radzymina. Występują ogromne problemy w ruchu drogowym. Jeden z poszkodowanych jest w stanie ciężkim.
O wypadku poinformował Jacek Orych, burmistrz Marek. Wiadomo, że do zdarzenia doszło dziś (15 stycznia) w godzinach porannych. Ze wstępnych informacji wynika, że w zdarzeniu udział wziął autobus komunikacji miejskiej.
Uwaga! Wypadek i blokada ruchu. Bardzo duże utrudnienia w Markach. Doszło do wypadku z udziałem autobusu komunikacji miejskiej. [...] Ruch w stronę Radzymina jest całkowicie zablokowany. Będziemy informować o zmianach - napisał burmistrz Marek.
Kierowcy, którzy stoją na miejscu, opisują, że "na miejscu zaroiło się od służb". Szczegółowe okoliczności wypadku ujawnia policja.
Do zdarzenia doszło ok. godz 6:20. Wypadek miał miejsce na skrzyżowaniu. W zdarzeniu udział wziął autobus miejski i osobowa Kia. Jeden z kierowców wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Winnego ustalają służby. Potwierdzam, że zablokowany jest jeden pas w kierunku Radzymina. Kierowca i pasażer z Kii trafili do szpitala. Pasażerom i kierowcu autobusu nic się nie stało - powiedział o2.pl mł. asp. Paweł Chmura z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Z informacji przekazanych przez stołeczną policję wynika, że jeden z pasażerów rannych w trakcie wypadku jest w poważnym stanie.
Poszkodowany, który trafił do szpitala jest w ciężkim stanie. Lekarze walczą o jego życie - wyjaśniają w rozmowie z o2.pl stołeczni policjanci.
Funkcjonariusze potwierdzili, że obydwaj kierowcy uczestniczący w zdarzeniu byli trzeźwi. Na razie policja nie jest w stanie określić, jak długo mogą potrwać utrudnienia w ruchu. Na miejscu nadal trwają czynności. Policjanci nadal ustalają, który z kierowców odpowiada za wypadek.