Wypadek w Łomiankach. Miał dwa zakazy. Eksperci o winie sędziów
Kierowca podejrzany o spowodowanie wypadku w Łomiankach miał zasądzone dwa zakazy prowadzenia pojazdu. Mimo to wsiadł do swojego Audi i doprowadził do śmierci dwóch nastolatków. Zarówno Łukasz Zboralski jak i Wojciech Pasieczny są zgodni - wskazują na zbyt łagodne traktowanie recydywistów przez polskich sędziów.
W wypadku w Łomiankach (na DK nr 7), do którego doszło w niedzielę (12 kwietnia) zginęła 19-latka i 15-latek, a jedna osoba walczy o życie. Do zdarzenia doszło, gdy kompletnie pijany kierowca Audi stracił panowanie nad swoim pojazdem i uderzył w jadącą prawidłowo Toyotę.
Jak udało nam się ustalić, mężczyzna usiadł za kółko po wypiciu litra wódki i kilku piw.
Od czasu Łukasza Żaka i Trasy Łazienkowskiej nie mieliśmy tak poważnego w skutkach i spowodowanego taką bezmyślnością wypadku - mówią nam śledczy pracujący przy sprawie.
Tragicznego zdarzenia można było uniknąć. Podejrzany o spowodowanie wypadku to 34-letni mężczyzna, który miał zasądzone dwa zakazy prowadzenia pojazdów. Pierwszy - w związku z jazdą pod wpływem w 2023 roku.
Z ustaleń o2.pl wynika, że drugi zakaz otrzymał w wyniku wyroku, który wydał w 2026 roku Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim. 34-latek nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Sąd ukarał go za to (poza wspomnianym drugim zakazem prowadzenia pojazdów) karą więzienia w zawieszeniu. Wyrok się uprawomocnił. Mężczyzna po kilku miesiącach znów wyjechał pijany na drogę.
Dziennikarz Łukasz Zboralski z brd24.pl uważa, że sądy ponoszą częściową winę za wypadki śmiertelne, których dopuszczają się kierowcy z zasądzonymi zakazami prowadzenia pojazdów.
Możemy pokazywać palcem i winić wprost polskich sędziów, którzy od lat nie są w stanie zrozumieć, że brak surowej kary dla przestępców drogowych i kolejne zakazy prowadzenia pojazd to przyzwolenie na dalsze łamanie prawa. Polscy sędziowie przez lata narażali nas na śmierć z "ręki" takich ludzi. Tę trójkę młodych ludzi, z których dwójka już nie żyje a jedna jest w stanie krytycznym też naraził sędzia - mówi w rozmowie z o2.pl dziennikarz, który specjalizuje się w analizie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Zboralski wskazuje, że w przypadku Łomianek "sędzia miał przed sobą człowieka, który dostał sądowy zakaz prowadzenia pojazdu za jazdę po alkoholu, a mimo to jeździł dalej i uciekał przed kontrolą policyjną".
I on go nie wsadził do więzienia. Ten człowiek był zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego, a sędzia nie zdecydował się go zamknąć - podkreśla redaktor naczelny portalu brd24.pl.
Wtóruje mu były policjant i biegły sądowy Wojciech Pasieczny. W rozmowie z o2.pl emerytowany inspektor Komendy Stołecznej Policji Wydziału Ruchu Drogowego przypomina, że w 2025 roku policja zatrzymała 16 tys. osób z zasądzonym zakazem prowadzenia pojazdów i 10 tys. osób z prawem jazdy zatrzymanym za przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych.
Prawo jest dobrze skonstruowane, bo przecież już za pierwsze przestępstwo jazdy pod wpływem alkoholu sędzia może orzec wyrok bezwzględnego więzienia. Tylko niestety, sądy nie stosują tego zbyt często. Rekordzista miał zasądzone 23 zakazy prowadzenia pojazdów. To totalny absurd. Takich ludzi trzeba bezwzględnie eliminować z życia w społeczeństwie, skoro się do tego nie nadają - podkreśla Pasieczny w rozmowie z o2.pl.
Sędziowie nie korzystają z prawa? Eksperci zgodni
Według Wojciecha Pasiecznego i Łukasza Zboralskiego sędziowie nie sięgają po narzędzia, które dają im przepisy. Redaktor naczelny brd24.pl mówi, że sędziowie "nie chcieli korzystać" z możliwości prawnych, aby chronić społeczeństwo.
Sędziowie od dawna mieli w swoich rękach paletę możliwości, aby chronić nas jako społeczeństwo przed drogowymi mordercami. Nigdy nie chcieli z tego korzystać. Traktowali tych ludzi bardzo łagodnie. Środowisko sędziowskie powinni przemyśleć to, w jaki sposób orzeka, aby lepiej chronić nas, obywateli - mówi o2.pl Łukasz Zboralski.
Z kolei Wojciech Pasieczny dodaje, że w Polsce brakuje kontroli policyjnych, ale jednocześnie surowych wyroków ws. drogowych recydywistów.
W Polsce nie ma drogowych kontroli. Kary dotychczasowe są nieskuteczne. Mieliśmy przypadek kierowcy, który kilka razy był zatrzymywany za kierowanie w stanie nietrzeźwości mimo kolejnych zakazów sądowych. I co? W końcu zabił po pijaku dziewczynkę, a drugą ranił tak, że jest kaleką. Tacy ludzie jak podejrzany o spowodowanie wypadku w Łomiankach nie przestrzegają prawa o ruchu drogowym i nie stosują się do orzecznictwa sądów, do wyroków. I o ile za pierwszym razem można pomyśleć o karze w zawieszeniu, tak za drugim razem powinien być już wyrok bezwzględnego więzienia. Inaczej nie nauczymy tych przestępców rozumu - tłumaczy biegły sądowy w rozmowie z o2.pl.
"Dawanie zakazów jest narzędziem słabym"
Łukasz Zboralski zaznacza, że zakazy prowadzenia pojazdów same w sobie są narzędziem, które nie zatrzyma drogowych recydywistów.
Samo dawanie zakazów prowadzenia pojazdów w przypadku ludzi zaburzonych czy alkoholików, którzy w ogóle nie szanują prawa jest narzędziem słabym. Oni nic z tego nie robią. Jak zaczniemy ich wsadzać do więzienia, nawet na krótko, to może dopiero robić jakieś wrażenie - mówi dziennikarz w rozmowie z o2.pl.
Redaktor naczelny portalu brd24.pl zaznacza, że "świat nie poradził sobie z problemem takich ludzi i nikt nie wymyślił jeszcze na to złotego środka". Łukasz Zboralski wskazuje natomiast, że pomysł konfiskaty pojazdów pijanym kierowcą jest dobrym krokiem w kierunku poprawy sytuacji, bo pomoże "usunąć piratów z dróg". Przypomina też, że rząd miał jeszcze jeden pomysł, ale go zaniechał.
Kancelaria premiera informowała, że rozpoczyna pracę nad publicznym rejestrem ludzi, którzy mają sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Dzięki temu moglibyśmy szybciej reagować, widząc sąsiada, znajomego ze wsi czy z osiedla, który nie powinien jeździć. Niestety, policjanci nie są wszędzie i zawsze. Niestety Ministerstwo Sprawiedliwości zrezygnowało z tego pomysłu, bo byłoby to "piętnowanie ludzi". Ja się z takim podejściem głęboko nie zgadzam - mówi w rozmowie z o2.pl Łukasz Zboralski.
Dziennikarz przypomina, że w styczniu 2026 roku weszło w życie zaostrzenie przepisów dot. karania kierowców, którzy złamali sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i teraz sędziowie muszą karać taki czyn bezwzględnym więzieniem. Kodeks karny wskazuje, że za taki czyn grozi nawet 7,5 roku pozbawienia wolności.
Naprawiliśmy trochę ten problem jako społeczeństwo i dziennikarze, wywierając nacisk na polityków, aby zmienili przepisy. Już widać, że sędziowie zaczęli takie wyroki wydawać. To jednak zacznie działać za miesiąc, trzy, sześć, eliminując recydywistów z dróg. Ci młodzi ludzie zginęli, bo załapali się na okres, w którym sędziowie jeszcze nie zostali zmuszeni do najsurowszego orzekania - mówi Zboralski w rozmowie z o2.pl.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl