Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
MDO
|

Zgubili psa na urlopie we Włoszech. Wrócili do kraju, a on ich znalazł!

33
Podziel się

Właściciele teriera Pablo przeszli drogę z piekła do nieba. Gdy byli pogodzeni z tym, że już nigdy nie zobaczą swojego psa, nagle stało się coś absolutnie niezwykłego. Ta historia to nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Zgubili psa na urlopie we Włoszech. Wrócili do kraju, a on ich znalazł!
Pies pokonał 380 km, by wrócić do domu (Pixabay)
bETGATcl

We Francji wydarzyła się historia z gatunku "nieprawdopodobne, a jednak". Wszystko zaczęło się od tego, że terier Pablo pojechał na wakacje ze swoimi właścicielami. Spędzali urlop w przyczepie kempingowej.

Piesek zgubił się w drodze powrotnej z Włoch - w Alpach Sabaudzkich. Właściciele byli mocno zaniepokojeni. Gdy nie wrócił do przyczepy, oczywiście intensywnie go poszukiwali. Nawet zostali na kilka dni w tym miejscu, mając nadzieję, że czworonóg powróci.

bETGATcn

Zaskakujący finał poszukiwań psa

Niestety, Pablo się nie pojawiał. Wobec tego jego opiekunowie nie mieli już nadziei na to, że kiedykolwiek go zobaczą. Wówczas stało się coś absolutnie niespodziewanego.

Znajomy francuskiej pary przesłał zdjęcie teriera. Okazało się, że piesek... pilnuje ich domu w Bezouce.

bETGATct
Rozpoznałam na nim Pabla i nie mogłam w to uwierzyć, to była chwila absolutnego szczęścia - podkreśliła w radiu France Bleu jego właścicielka Katarzyna.

Dwuletni terier samodzielnie znalazł drogę do domu. Pokonał 380 kilometrów z Saint-Martin-de-Belleville do Bezouki. Właściciele czworonoga wyciągnęli wnioski z tej lekcji. Kupili mu obrożę z chipem GPS, by już nigdy nie musieli się martwić o to, gdzie jest.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bETGATcO
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(33)
Zajc że spluw...
3 miesiące temu
Z całego zwierzyńca najfajniejsze były dwie pary: Yogi i Bubu oraz Wołk i Zajc. Nu, pogoditie!
Strażnik Smit...
3 miesiące temu
Czy ktoś z Was pamięta 'naszego Filonka', czyli Pucha, Kota nad Koty? On też wrócił z daleka. Pies Lampo jeździł koleją, a Pelle Svanslos gasił pożary.
babciaJagienk...
3 miesiące temu
Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego jakie umiejętności mają zwierzęta.
bETGATcP
Bartek
3 miesiące temu
Cóż, piesek poznał w międzyczasie atrakcyjną suczkę i zabalował, dlatego musiał wracać na piechotę.
michał
3 miesiące temu
Co za bzdury. Nie ma szans by pies odnalazł drogę. Chyba żeby z nim chodzili w te miejsca na spacery czyli w tym przypadku po 400km w jedną i drugą stronę. HAHA. Autor zanim coś napisze niech pomyśli
ekonie
3 miesiące temu
Tak, tak. Mieszkam koło lasu gdzie przebiega droga krajowa. Do jednego miasta jest ok 20 km do drugiego ok 30km. Co roku przed wakacjami własnie w tym lesie "gubi się" po kilka a nawet kilkanaście psów i czasem koty. Były króliki, a raz był żółw. Najgorsze "ścierwa" przywiązują psy do drzew i zostawiają na pewną śmierć. Tak o to wyglądają te zguby - nie bądźcie naiwni i nie wierzcie w te bajeczki. Co maja powiedzieć sąsiadom - że wywieźli do lasu ???
Konrad
3 miesiące temu
To tak jak w tej książce dla dzieci Erica Knighta - ,,Lassie, wróć''. Tam właściciel z powodu braku kasy na życie oddał psa, suczkę o imieniu Lassie (collie czyli owczarek szkocki) księciu Walii, który po wielu jej ucieczkach wywiózł psa wieleset km do swojej posiadłości. Lassie i z tamtąd uciekła i po wielu przygodach wróciła te właśnie wieleset km do domu, do swojego ukochanego chłopca (syna właściciela). Nb. pies nigdy sam ani z nikim nie pokonywał tej drogi a jednak umiał wrócić do domu.
Paweł
3 miesiące temu
Moim znajomym zaginął kot 130km od domu. Po kilku tygodniach wrócił do domu. Więc wierzę,ze to możliwe.
Kociabamba
3 miesiące temu
To tak jak z tym kotem. Jasiek dostał w prezencie kota..., a że kot wszystko niszczył postanowił razem z żoną że wywiezie kota do lasu i go tam zostawi. Jak postanowił tak zrobił, zapakował kota do auta i wywiózł go do lasu oddalonego o 30 km od domu, niestety gdy wrócił do domu okazało się że kot spokojnie siedział przed drzwiami i czekał na swojego pana. Na drugi dzień Jasiek niezrażony niepowodzeniem, wywozi kota na wieś 50 km od domu. Niestety, gdy tylko zaparkował samochód przed swoim blokiem zauważył że kot siedzi na balkonie i wygrzewa się beztrosko na słonku. W kolejnym dniu Jasiek już cokolwiek zły, ale pełen determinacji wywozi kota o 100 km od domu, ale tym razem kluczy, robi objazdy, zmienia trasy...,gdy w końcu dociera do celu szybko zostawia kota w przydrożnym rowie i z piskiem opon odjeżdża. Po 8 godzinach dzwoni do domu i pyta żonę, kot jest?!, jest spokojnie odpowiada żona...,a Jasie, to daj go do telefonu, bo ni ch.. nie wiem jak do domu wrócić.
Kociabamba
3 miesiące temu
To tak jak z tym kotem. Jasiek dostał w prezencie kota..., a że kot wszystko niszczył postanowił razem z żoną że wywiezie kota do lasu i go tam zostawi. Jak postanowił tak zrobił, zapakował kota do auta i wywiózł go do lasu oddalonego o 30 km od domu, niestety gdy wrócił do domu okazało się że kot spokojnie siedział przed drzwiami i czekał na swojego pana. Na drugi dzień Jasiek niezrażony niepowodzeniem, wywozi kota na wieś 50 km od domu. Niestety, gdy tylko zaparkował samochód przed swoim blokiem zauważył że kot siedzi na balkonie i wygrzewa się beztrosko na słonku. W kolejnym dniu Jasiek już cokolwiek zły, ale pełen determinacji wywozi kota o 100 km od domu, ale tym razem kluczy, robi objazdy, zmienia trasy...,gdy w końcu dociera do celu szybko zostawia kota w przydrożnym rowie i z piskiem opon odjeżdża. Po 8 godzinach dzwoni do domu i pyta żonę, kot jest?!, jest spokojnie odpowiada żona...,a Jasie, to daj go do telefonu, bo ni ch.. nie wiem jak do domu wrócić.
Bońkowski
3 miesiące temu
A mój pies biegł za moim samochodem aż się cały zdarł.
Pawel
3 miesiące temu
Nasz pies był wywieszony za Wiśle 200 km samochodem znajomego pies miał problem niszczył wszystko gryzł wrócił po miesiącu siedział pod klatką był jak krowa biało brązowy a pod klatką był czarno zielony pies o kur zmienił kolor po kąpieli okazało się że to nasz tołdi uspokoił się spał przez dwa dni
Zumwalt
3 miesiące temu
I piesek przekroczył prędkość na 72 fotoradarach, tak zasuwał, żeby przez te kilka dni zdążyć z powrotną drogą, niczym ten polski tirowiec. Niepotrzebny mu też był GPS w obroży, bo posługiwał się własnym, wbudowanym - przecież DOSKONALE zapamiętał drogę, którą przejechał - pewnie w pliku GPX sobie zapisał. Prawda? Jeśli tworzycie historyjki - zadbajcie chociaż o pozory prawdopodobieństwa. Bo mnie wygląda na coś innego - tak się właściciele najarali, że zapomnieli zabrać psa, a kiedy minęła faza - myśleli, że zgubili.
bETGATcH
Fakt
3 miesiące temu
Zadna nowość. Ja znam przypadek jak przeprowadzili sie z przemysla do Wrocławia i wzieli kota za sobą. To on wrocil do przemyśla. Po pół roku prawie. I wrocil do Wrocławia spowrotem ale zdechl i mial lapy pokaleczone strasznie pościerane.
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić