Zgubiona obrączka, telefon czy klucze? Dla niego to codzienność

Na wyspie Hiddensee zgubione w Bałtyku przedmioty nie zawsze kończą swoją historię na dnie. Telefon, okulary czy portfel mogą jeszcze wrócić do właściciela. Jak wskazuje Ostsee Zeitung, wszystko dzięki 37-letniemu nurkowi Tommy’emu Döde, który rusza pod wodę w poszukiwaniu zagubionych rzeczy.

Tommy DödeTommy Döde
Źródło zdjęć: © TikTok
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Na Hiddensee działa nurek, który odnajduje przedmioty zgubione w wodach Bałtyku.
  • Tommy Döde wyławiał już m.in. smartfony, okulary i portfele.
  • O jego usłudze mieszkańcy i turyści dowiadują się głównie pocztą pantoflową.

To pomoc szczególnie cenna w miejscu, gdzie mętna woda Bałtyku szybko pochłania pozostawione na brzegu lub zgubione podczas kąpieli przedmioty. Na niemieckiej wyspie Hiddensee utrata telefonu czy innego przedmiotu nie musi jednak oznaczać definitywnego pożegnania z własnością. Mieszkańcy i turyści wiedzą, że mogą zwrócić się do Tommy’ego Döde — nurka, który schodzi pod powierzchnię morza, by odnajdywać to, co dla innych wydaje się już nie do odzyskania.

Döde w rozmowie z serwisem Ostsee Zeitung zdradził, że najczęściej wyławia z Bałtyku portfele, telefony komórkowe i okulary. Nierzadko trafiają do niego także zgłoszenia dotyczące zagubionych kluczy. Wśród najbardziej nietypowych znalezisk, jakie udało mu się odzyskać spod wody, była obrączka ślubna.

Polacy go uwielbiają! Najlepszy kurort w kraju?

Każde poszukiwanie zaczyna się od dokładnego wywiadu. Zanim Döde założy sprzęt i zejdzie pod wodę, musi ustalić, gdzie dokładnie zaginął przedmiot i kiedy doszło do jego utraty. Sprawdza też, czy akcja ma sens — prywatne poszukiwania nie należą bowiem do najtańszych i rozpoczynają się od 250 euro.

Tommy Döde i zguby w Bałtyku

Sam nurek podkreśla, że kontakt z wodą towarzyszył mu od najmłodszych lat. - Jako dziecko chętnie zanurzałem głowę pod wodę - powiedział Tommy. 37-latek wychował się na Hiddensee i właśnie tam zajął się szukaniem oraz wydobywaniem rzeczy, które znikają pod wodą.

Na wyspie usługa nie rozchodzi się przez szeroką reklamę, ale przede wszystkim pocztą pantoflową. - Wszyscy bosmani i ludzie związani ze sportami wodnymi na wyspie wiedzą, że nurkuję. Potem kierują do mnie ludzi - wyjaśnił Döde. Dzięki temu osoby, które coś zgubią, szybko trafiają do właściwej osoby.

Nie wszędzie dotrze

Na wyspie usługa nie rozchodzi się przez szeroką reklamę, ale przede wszystkim pocztą pantoflową. - Wszyscy bosmani i ludzie związani ze sportami wodnymi na wyspie wiedzą, że nurkuję. Potem kierują do mnie ludzi - wyjaśnił Döde w rozmowie z Ostsee Zeitung. Dzięki temu osoby, które coś zgubią, szybko trafiają do właściwej osoby.

Najłatwiej odnajduje zguby w miejscach, gdzie ludzie najczęściej tracą swoje rzeczy — przy plaży, w porcie czy obok pomostów. Jak sam przyznaje, jeśli zna dokładne miejsce, w którym przedmiot wpadł do wody, zazwyczaj udaje mu się go odnaleźć. Nie jest to jednak proste zadanie — pod powierzchnią Bałtyku widoczność bywa ograniczona do mniej niż metra, a zagubione przedmioty często znikają w warstwie mułu.

Wybrane dla Ciebie