Zostawiają ich nawet na 3 dni. Wstrząsające doniesienia z frontu
Rosjanie pozostawiają rannych żołnierzy nawet na dwa-trzy dni - donosi portal Obozrevatel, powołując się na informacje ze źródeł w grupie "Atesz". Informacje pochodzą z okolic Konstantynówki, gdzie trwają zacięte walki o Donbas.
Rosjanie intensyfikują działania wojenne na froncie. Z ostatnich doniesień Instytutu Studiów nad Wojną wynika, że armia Putina rozpoczyna stopniowo wiosenno-letnią ofensywę. Takie działania wiążą się ze sporymi stratami, co widać m.in. po doniesieniach spod Konstantynówki na Donbasie.
Jak podaje portal Obozrevatel.com, agent "Atesz" ukryty w 255. pułku strzelców zmotoryzowanych Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej przekazał, że w jego jednostce występuje wysoki poziom śmiertelności wśród rannych. Według jego słów, po każdym szturmie żołnierze, którzy odnieśli rany, są po prostu pozostawiani na pozycjach. Czasem oczekują nawet dwie-trzy doby na pomoc. Niekiedy nie da się ich już uratować.
Przyczyną ma być ogromny niedobór wśród kadry medycznej w rosyjskim wojsku. Ta, która istnieje, fizycznie nie jest w stanie objąć wszystkich poszkodowanych.
"Chłopców zostawia się leżących nawet przez trzy doby" - twierdzi agent. Dowódcy wysyłają prośby o wzmocnienie zespołów medycznych, ale miesiącami nie otrzymują odpowiedzi ze względu na brak personelu. Jednocześnie nadal wydawane są rozkazy do szturmów, a straty wciąż rosną. Jak twierdzą partyzanci z grupy "Atesz", wielu rannych umiera nie od samych obrażeń, lecz dlatego, że pomoc przyszła zbyt późno albo nie przyszła wcale.
Ruch "Atesz" to nieformalna, konspiracyjna organizacja partyzancka działająca głównie na terenach okupowanych przez Rosję w Ukrainie oraz na terytorium samej Rosji. Zrzesza głównie Ukraińców i Tatarów krymskich. Jej celem jest prowadzenie dywersji na tyłach wroga.