aktualizacja 

Mówili, że to alergia na lakier do paznokci. "Żałuję, że nie naciskałam"

11

Brytyjka Sarah Bassra odczuwała silne bóle w nogach. W ciągu 4 miesięcy aż 6 razy leciała samolotem i przypuszczała, że to może być zakrzep krwi. 32-latka usłyszała od pielęgniarki, że to reakcja alergiczna na lakier do paznokci. Jednak trzy miesiące później kobieta zasłabła na festiwalu muzycznym i przewieziono ją do szpitala.

Mówili, że to alergia na lakier do paznokci. "Żałuję, że nie naciskałam"
Kobieta od miesięcy skarżyła się na problemy z chodzeniem (Instagram, Sarah Bassra)

Swą historią kobieta podzieliła się z brytyjskim tabloidem "The Sun". Pierwsze bóle pojawiły się jeszcze przed czerwcem tego roku, kiedy Sarah skończyła swoje podróże lotnicze na Jamajkę, Meksyk i Hiszpanię. Jej kostka zaczęła puchnąć, miała problemy z chodzeniem. Jak opisywała, cała jej stopa i palce u nóg były czerwone i spuchnięte a do tego jedna noga była znacznie cieplejsza od drugiej. Kobieta cały czas czuła pulsujący ból w palcach u nóg. Wówczas pielęgniarka powiedziała jej, że to może być reakcja alergiczna na lakier żelowy na palcach.

Dla Sary nawet praca z domu była wyzwaniem, dlatego pod koniec lipca ponownie zgłosiła się do centrum medycznego. Wówczas lekarz zdiagnozował u niej zapalenie powięzi podeszwowej – stan zapalny stopy – i odesłał do domu z zaleceniem ćwiczeń rozciągających stopy.

Stan Sary nadal się pogarszał. W sierpniu nie mogła już wychodzić z domu. Uznała jednak, że nie odpuści festiwalu Creamfields, na który znacznie wcześniej kupiła bilet. Zażyła środki przeciwbólowe, założyła buty ortopedyczne i ruszyła.

Diagnoza w szpitalu inna, niż lekarza rodzinnego

Sarah wiedziała, że dzieje się coś niedobrego. Na festiwalu noga spuchła jej do tego stopnia, że musiała rozpiąć zamek w szortach, bo spodenki ją uciskały. Chwilę później straciła przytomność i trafiła do szpitala z poważnym obrzękiem.

Powiedziano jej, że ma zakrzep krwi, który rozprzestrzenił się do jej płuc i spowodował trwałe uszkodzenie z powodu długiego nieleczenia. Dlatego też zanim zasłabła, miała problemy z oddychaniem i czuła ucisk w klatce piersiowej.

Życie na nowych warunkach

32-latka przyznaje, że prawdopodobnie będzie musiała brać leki do końca życia. Musiała się też przystosować do nowych warunków. Kiedyś uwielbiała siłownię i długie spacery, teraz codzienne czynności są wzywaniem.

Trzeba zawsze ufać swojemu przeczuciu. Żałuję, że na początku nie uzyskałam drugiej opinii ani nie naciskałam na badanie krwi, tylko po prostu ufałam temu, co mi wtedy powiedziano — mówi Sarah w rozmowie z "The Sun".
Gdybym nie pojechała na ten festiwal, gdybym nie zasłabła i nie trafiła na pogotowie ratunkowe, to mój zakrzep by się powiększył i mogłabym umrzeć - mówi 32-latka.
Trwa ładowanie wpisu:instagram
Zobacz także: Hejt za COVID-19. Prof. Simon zacytował wulgarne groźby
Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić