Napięcia USA i Izraela. Spór o przyszłość Iranu
Waszyngton i Jerozolima chcą zniszczyć irański program nuklearny, ale inaczej widzą przyszłość Teheranu. Ekspert OSW w rozmowie z "Faktem" przewiduje narastające napięcia między sojusznikami.
Najważniejsze informacje
- USA i Izrael zgadzają się co do potrzeby osłabienia potencjału militarnego Iranu, ale różni je wizja politycznej przyszłości tego kraju.
- Według eksperta OSW USA wykluczają długotrwałą operację lądową w Iranie i stawiają na ograniczone działania.
- Napięcia mogą rosnąć, gdy Amerykanie zaczną mocniej naciskać na Izrael po osiągnięciu celów wojskowych.
Pod koniec lutego Izrael wraz ze Stanami Zjednoczonymi przeprowadziły uderzenia na cele w Iranie. Kilka dni później prezydent Donald Trump stwierdził, że wysłanie amerykańskich wojsk lądowych do Iranu nie jest konieczne.
O różnicach między sojusznikami mówi Krzysztof Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z "Faktem". Ekspert tłumaczy, dlaczego współpraca USA–Izrael w sprawie Iranu może się komplikować.
Na poziomie czysto podstawowym, doraźnym i wojskowym cele Izraela i Stanów Zjednoczonych w kontekście Iranu są w dużej mierze zbieżne, ponieważ zarówno Tel Awiw, jak i Waszyngton dążą przede wszystkim do likwidacji irańskiego programu nuklearnego i balistycznego oraz do tego, by Iran w najbliższej przyszłości nie stanowił militarnego zagrożenia dla żadnego państwa.
Korea Północna testuje niszczyciel. Nadzorował sam Kim Dzong Un
Potem zaczynają się schody, ponieważ Izraelczycy zdecydowanie są zainteresowani tym, żeby doszło do załamania i anihilacji obecnego systemu politycznego w Iranie. Amerykanie również mówią o załamaniu reżimu, również zachęcają ludzi do protestów, ale są tutaj zdecydowanie mniej radykalni niż Izraelczycy - tłumaczy ekspert w rozmowie z "Faktem".
Jak dodaje, USA zależy na porozumieniu się z częścią obecnych elit rządzących w Iranie, tak aby mogło ono przyspieszyć militarne osłabienie kraju. Możliwe, że Amerykanie chcą również zaangażować te elity w proces transformacji, tak aby upadek reżimu przebiegał w sposób łagodniejszy, kontrolowany i dawał większe nadzieje na przyszłą stabilność Iranu.
Strachota akcentuje, że różnica między USA a Izraelem jest "bardzo ostra". W jego ocenie Izrael nie jest zainteresowany utrzymaniem ludzi powiązanych z obecnym reżimem i może torpedować umiarkowane plany Waszyngtonu.
Co dalej z sojuszem USA-Izrael?
Według Strachoty napięcia będą narastać, zwłaszcza gdy Amerykanie zaczną mocniej naciskać na Izrael po zrealizowaniu kluczowych celów operacji. Dla USA priorytetem pozostaje stabilność powojennego Iranu; Izrael tego priorytetu nie podziela.
Myślę, że ta współpraca izraelsko-amerykańska będzie coraz trudniejsza, zwłaszcza jeżeli chodzi o przyszłość Iranu (...). Napięcie między Izraelczykami a Amerykanami będzie zapewne narastało, chociaż trudno powiedzieć, ile czasu będzie na to potrzeba i do czego ten rozziew będzie prowadził - mówi ekspert.
Kluczowa w kontekście ataku na Iran była rozmowa telefoniczna między Donaldem Trumpem a Benjaminem Netanjahu miała odbyć się 23 lutego.
W jej trakcie premier Izraela miał przekazać, że najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei planuje 28 lutego spotkanie z doradcami, co oceniono jako dogodny cel. Ta rozmowa została opisana jako punkt zwrotny, który miał otworzyć drogę do operacji.
Ostateczny rozkaz rozpoczęcia operacji Trump wydał 27 lutego o godz. 15:38 czasu wschodniego USA.