Kiedyś urlop zaczynał się na lotnisku. Teraz zaczyna się w sieci

Kenji Watanabe pewnie nigdy nie słyszał o małej wsi w Karpatach. A jednak ktoś z tej wsi obejrzał TikToka z jego restauracją w Osace, kupił bilet i teraz stoi w kolejce z telefonem, nie tylko żeby tam zjeść, ale też zrobić zdjęcie, zamieścić je w sieci i zebrać wraz z lajkami zasłużoną chwałę globetrottera. Tak już jest. Internet kreuje dziś kierunki turystyczne. Nie ma co z tym walczyć. Nie ma w tym też nic złego – no chyba że akurat nie masz internetu.

Źródło zdjęć: © o2.pl

Najpierw algorytm, potem bilet

To w sieci znajdujemy wakacyjne inspiracje. Chcemy być tam, gdzie inni, przeżywać to, co oni, być przez chwilę światowcami. I dzielić się tymi przeżyciami z ludźmi: bliskimi, fanami, innymi podróżnikami. Do tego potrzebujemy internetu. A jaki jest najlepszy sposób na internet za granicą? To proste: eSIM. Sprawdzony, zaufany i dostosowany do indywidualnego stylu podróżowania. Taki jak szwajcarski Yesim.

Marka oferuje kilka modeli rozliczania, zależnie od tego, jak podróżujesz. Jeśli nie wiesz z góry, ile danych zużyjesz, opcja Pay & Fly działa jak prepaid. Doładowujesz konto raz i płacisz wyłącznie za to, co faktycznie zużyłeś.

Dla tych, którzy wolą mieć wszystko ustalone przed wylotem, są plany Standard z określoną pulą danych oraz Unlimited, które, a jakże, są bez limitu. Coś dla tych, którzy nie mogą lub nie chcą się odkleić od telefonu na wakacjach: streamerów, maniaków giełdy, graczy, fanów sportu.

Z kolei dla podróżników przemierzających wiele krajów na jednej wyprawie, a takich przecież nie brakuje, Yesim oferuje plany globalne obejmujące ponad 80 lub 140 kierunków w ramach jednej karty, z automatycznym przełączaniem na najsilniejszą dostępną sieć spośród ponad 800 partnerskich operatorów. 

Yesim działa na każdym nowoczesnym iPhonie oraz smartfonie z Androidem, w ponad 200 kierunkach na świecie. Żeby sprawdzić bez ryzyka, marka oferuje pakiet próbny 500 MB za 0,50 euro, a przy pierwszym zamówieniu kod GETYESIM15 daje 15 procent zniżki. 

Tu właśnie zaczyna się przygoda

Kiedyś na wakacjach się siedziało. W hotelu, na plaży, przy basenie. Dzisiaj się chodzi, jeździ, zwiedza i dokumentuje. Algorytm szybko orientuje się, że wolisz uliczne jedzenie od all-inclusive, więc zanim zdążysz cokolwiek wyszukać, sam podsunie ci street foodowe knajpy, wodospady w północnym Wietnamie albo nocny targ w Chiang Mai. 

Platformy społecznościowe przestały być tylko źródłem inspiracji, a zaczęły dosłownie kreować kierunki turystyczne. Japonia przeżywa oblężenie w dużej mierze dlatego, że jest fotogeniczna jak mało który kraj na świecie. Peru wróciło do łask, bo ktoś nakręcił film o słonych tarasach w Maras. Bali nigdy nie schodzi z topowych list, bo nigdy nie schodzi z topowych feedów.

Rola technologii nie kończy się oczywiście na wyborze kierunku. Wykracza też daleko poza kręcenie viralowych reelsów. To pomoc na każdym kroku. Tym cenniejsza, im bardziej sceneria wokół jest egzotyczna i odmienna.

Tłumacz pozwala zamówić obiad w miejscu, gdzie menu istnieje wyłącznie po japońsku i na kredowej tablicy. Mapy zastąpiły nie tylko papierowy atlas, ale i lokalnego przewodnika. 

Aplikacje do rezerwacji działają w czasie rzeczywistym, więc hotel z wolnym pokojem rano może go nie mieć wieczorem. Internet to dziś towarzysz podróży i doradca turystyczny w jednym. Dzięki karcie eSIM możesz go mieć zawsze ze sobą. A z Yesim jest on dodatkowo mocno spersonalizowany, bo możesz wybrać skrojony pod swój styl podróżowania pakiet danych. Czego tu chcieć więcej? Chyba tylko dobrej pogody. 

Masz, czy dopiero będziesz mieć?

Podobno z eSIM jest jak z kopią zapasową systemu operacyjnego. Ludzie dzielą się na tych, którzy go mają i na tych, którzy będą mieli. Ten żart, choć pewnie trąci już nieco myszką, dobrze jednak oddaje rosnącą popularność kart eSIM i ich przydatność. Są wygodne, tanie i oszczędzają wielu kłopotów. 

Skoro telefon z zasięgiem stał się częścią każdego wyjazdu, często wręcz jego motorem napędowym, warto zadbać o ten zasięg zawczasu. Chwila poświęcona przed wylotem na instalację swojego pakietu danych i przez kolejne dwa tygodnie nie trzeba o tym więcej myśleć. To samo w sobie brzmi jak całkiem niezły początek udanych wakacji.

Materiał sponsorowany przez Yesim
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2