Zalegają na dnie Bałtyku. Niemieccy eksperci planują dużą akcję
Na dnie Morza Bałtyckiego zalegają ogromne ilości amunicji z czasów II wojny światowej. Jak podaje serwis web.de, stanowią one realne zagrożenie dla ludzi i dzikiej przyrody. Trwa przygotowanie do wielkiej akcji ich usunięcia.
Najważniejsze informacje
- W Kielu 50 ekspertów ustala plan masowej munitionsbergung na Bałtyku.
- Pilotaż w 2024 r. w Zatoce Lubeckiej dostarczył danych co do skali i metod.
- Schleswig-Holstein i rząd federalny mają objąć role liderów projektu.
Po II wojnie światowej na dnie niemieckiej części Bałtyku zaległy ogromne ilości niewybuchów i amunicji. Dziś korodujące bomby i skrzynie z granatami stanowią zagrożenie dla środowiska morskiego oraz dla ludzi korzystających z morza. Jak informuje portal web.de, w Kielu odbyło się spotkanie w Centrum Kompetencyjnym ds. Amunicji w Środowisku Morskim (Munimar), którego celem było przełożenie doświadczeń z pilotażu na plan działań na najbliższe miesiące i lata.
Centrum Badań Oceanicznych Geomar Helmholtz Kiel poinformowało, że ok. pięćdziesięciu przedstawicieli firm, administracji i nauki pracuje nad konkretną ścieżką usuwania groźnych materiałów. Kluczowe ma być uproszczenie barier prawnych i ujednolicenie procedur. W 2024 r. w Zatoce Lubeckiej zebrano doświadczenia operacyjne, które teraz mają posłużyć do uruchomienia stałej, powtarzalnej akcji o większym zasięgu.
Groźne odkrycie na budowie. "Zardzewiała śmierć" w Ostródzie
1,6 miliona ton starej amunicji z II wojny światowej leży na dnie niemieckich mórz, a czas ucieka - powiedział minister środowiska Szlezwiku-Holsztynu Tobias Goldschmidt.
Finansowanie i zaplecze technologiczne
Jak przypomina źródło, przez lata problem był marginalizowany, a przełom nastąpił dopiero w ostatniej dekadzie wraz z pojawieniem się stabilnego finansowania. W ramach programu natychmiastowego ministerstwo środowiska RFN przeznaczyło 100 mln euro na pilotażowe wydobycia. Równolegle ogłoszono przetarg na rozwój autonomicznej platformy do wydobycia i neutralizacji amunicji bezpośrednio na morzu, co ma ograniczyć ryzyko transportu.
Szefowa Geomar, Katja Matthes, wskazała w komunikacie rolę naukowców w przygotowaniu map ryzyka i metod działania. - Dziś znamy nie tylko skalę problemu, ale też wiemy, co trzeba zrobić. Chodzi o szeroko zakrojone oczyszczanie, by ograniczyć ryzyko dla środowiska i mieszkańców - przekazała. Według informacji z Izby Przemysłowo‑Handlowej Schleswig-Holstein, lokalne firmy widzą w tym polu nowy, innowacyjny obszar działalności o potencjale międzynarodowym.
Kolejnym krokiem będzie domknięcie harmonogramu wydobycia oraz przetestowanie autonomicznej platformy operującej na morzu. W dłuższej perspektywie projekt ma ograniczyć presję toksycznych substancji i ryzyko wypadków, a jednocześnie rozwinąć kompetencje technologiczne istotne dla całego regionu Morza Bałtyckiego. Zdaniem uczestników spotkania w Kielu to właśnie szeroka koordynacja i stabilne finansowanie przesądzą o tempie oczyszczania dna.