Zadyma po meczu Legii w Alkmaar. Poszło o flagi?

Po meczu warszawskiej Legii w Alkmaar doszło do zadymy z udziałem polskich kibiców. Dwóch piłkarzy stołecznego klubu zostało zatrzymanych przez holenderską policję. Według ustaleń o2.pl, pretekstem do awantur były flagi, które chcieli wnieść na stadion.

Riot police stand guard at the AFAS Stadium after the AZ - Legia Warsaw match in Alkmaar, the Netherlands, 05 October 2023 (06 October 2023). In a restless stadium Legia Warsaw supporters stormed the entrance gate and clashed with riot police. Two arrests were made after the match. EPA/Michel van Bergen Dostawca: PAP/EPA.Zadyma po meczu Legii w Alkmaar
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/Michel van Bergen

Po meczu Legii w ramach Ligi Konferencji doszło w Holandii do burd. Dwóch piłkarzy stołecznego klubu, Josue i Radovan Pankov, zostało zatrzymanych. Poszarpany został także właściciel Legii Dariusz Mioduski.

Według ustaleń o2.pl, tym razem jednak to nie kibice Legii odpowiadają za wywołanie awantury. Według naszych źródeł, zbliżonych do polskiej policji, mogli ją wszcząć ochroniarze klubu z północnej Holandii. Potem doszło do niezrozumiałego zachowania holenderskiej policji. Na meczu byli obecni wysłannicy polskich służb.

Co się wydarzyło i dlaczego doszło do tak gorszących scen? Tym bardziej, że - jak słyszymy - z przeprowadzonego rozpoznania wynikało, iż polscy kibice nie planowali żadnych konfrontacji z kibicami holenderskiego klubu. Awantura zaczęła się od flag.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

#dziejesiewsporcie: tak się bawią piłkarze Legii w Dubaju

Napięcia i niechęć

Według ustaleń o2.pl, w dniu meczu od samego rana policja w Alkmaar miała była negatywnie ustosunkowana do kibiców z Polski. Być może podyktowane było to złą sławą polskich ultrasów, którzy niejednokrotnie pokazywali, że potrafią zachowywać się agresywnie.

Jak mówi rozmówca o2, policjanci z Holandii próbowali prowokować Polaków. Pojawiały się polecenia opuszczenia zajmowanych przez nich barów i pubów, lub wręcz opuszczenia miasta. Strona polska przekonuje, że kibice zachowywali się spokojnie i nie dawali Holendrom powodów do sankcji.

Poszło o flagi

Awantura zaczęła się w momencie wpuszczania widzów na stadion. Po wejściu pierwszej, liczącej około 400 osób grupy, holenderscy ochroniarze i policjanci postanowili zrewidować torby, w których sympatycy warszawskiego klubu mieli flagi w barwach warszawskiej Legii. Chcieli odsunąć kibiców, ci zaś mieli obawiać się utraty flag.

Doszło do przepychanek, jednak stroną, która je zainicjowała mieli być holenderscy policjanci. W ruch poszły policyjne pałki i wywiązała się bijatyka. Kilku holenderskich funkcjonariuszy zostało poszkodowanych. Polacy odebrali im także pałki i miotacze gazu pieprzowego. Holendrzy mieli wtedy "odpuścić", a Polacy weszli na stadion. Pałki i miotacze gazu mieli później pozostawić na stadionie.

Awantura po meczu

Po meczu, Polacy zaczęli opuszczać stadion. Na kibiców z Polski czekały podstawione autokary. Nie dochodziło przy tym do awantur, a kibice zachowywać mieli spokój. Do autokaru zaczęli wychodzić także piłkarze i działacze Legii. Wtedy zaczęła się awantura. Wyjście widzów zostało wstrzymane.

Miejscowa policja i służby porządkowe organizatora zakazała części drużyny znajdującej się w budynku stadionu wyjścia do autokaru. Piłkarze mieli usłyszeć, że zostaną wypuszczeni, kiedy wszyscy kibice "Legii" opuszczą stadion. Część piłkarzy i sztab szkoleniowy mieli już być w autokarze.

Kiedy kibice opuścili stadion, piłkarze będący w budynku ponownie chcieli wyjść. Nie pozwoliły im na to, jak słyszymy, służby holenderskiej, nie podając jednocześnie uzasadnienia. Kilku zawodników i pracowników klubu obeszła blokadę bokiem i wsiedli do autokaru. Ruszyli za nimi pracownicy Alkmaar.

W autokarze i przed nim doszło do awantury. Jeden z holenderskich stewardów i działacz miejscowego klubu zostali poturbowani i złożyli zawiadomienie o pobiciu. Wtedy do autokaru weszła holenderska policja i zatrzymała Josue i Pankova. Obaj piłkarze zostali przez funkcjonariuszy odtransportowani do jednego z miejskich komisariatów.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Zrobił je Galileusz. Były ukryte w XVI-wiecznym "Almagestie"
Zrobił je Galileusz. Były ukryte w XVI-wiecznym "Almagestie"
Niemiecka prasa po wizycie Merza u Trumpa. "Znalazł sposób"
Niemiecka prasa po wizycie Merza u Trumpa. "Znalazł sposób"
Niepokój w Wielkiej Brytanii. Ostrzegają przed "uśpioną komórką"
Niepokój w Wielkiej Brytanii. Ostrzegają przed "uśpioną komórką"
4500 zł za zaśmiecanie lasu. Tak Białorusin tłumaczył się policji
4500 zł za zaśmiecanie lasu. Tak Białorusin tłumaczył się policji
Chiny zaczną mieszać na Bliskim Wschodzie? Oto scenariusze
Chiny zaczną mieszać na Bliskim Wschodzie? Oto scenariusze
Straciła prawo jazdy na 3 miesiące. Wszystko się nagrało
Straciła prawo jazdy na 3 miesiące. Wszystko się nagrało
Znów pojawiają się w lasach. Straż Leśna prowadzi akcję
Znów pojawiają się w lasach. Straż Leśna prowadzi akcję
Narciarz miał 2,3 promila. Interwencja policji na stoku
Narciarz miał 2,3 promila. Interwencja policji na stoku
Basia prowadzi hotel dla psów. Karmi ich nawet schabowymi
Basia prowadzi hotel dla psów. Karmi ich nawet schabowymi
Wojna na Bliskim Wschodzie. Muzułmanie w Polsce wydali oświadczenie
Wojna na Bliskim Wschodzie. Muzułmanie w Polsce wydali oświadczenie
Sondaże na Węgrzech: TISZA przed Fideszem. Mi Hazank powyżej progu
Sondaże na Węgrzech: TISZA przed Fideszem. Mi Hazank powyżej progu
17-letnia Sandra nie żyje. Uległa wypadkowi w Austrii
17-letnia Sandra nie żyje. Uległa wypadkowi w Austrii