Przeżyła mniej niż połowa. Rosjanki mówią "dość"
Rodziny zmobilizowanych żołnierzy zwracają się do rosyjskiego dyktatora Władimira Putina z prośbą o pomoc. Jak mówią, ich bliscy zostali wykorzystani jak mięso armatnie pod Bachmutem, gdzie toczą się najcięższe walki. Z oddziału przeżyło zaledwie 130 osób na 500, a żołnierze mówią, że "wrócili z piekła".