"Czegoś takiego normalnie się nie słyszy". Byli świadkami katastrofy
- Na początku myśleliśmy, że to spadające gwiazdy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi sytuacji - mówi w rozmowie z "New York Post" Jimmy Mazeo, jeden ze świadków katastrofy lotniczej w Waszyngtonie. Jak dotąd potwierdzono śmierć 18 osób, na pokładzie obu maszyn było jednak co najmniej 67.