"Polskie koloseum" na Helu. Królowie parawaningu podbijają sieć

Parawany grozy powoli stają się niechlubną tradycją i polskim znakiem rozpoznawczym podczas wakacji nad morzem. Zdjęcia rekordzistów wykorzystujących materiałowe zasieki w walce o jak największą przestrzeń na plaży, raz po raz pojawiają się w sieci bijąc rekordy popularności. Tym razem serca internautów podbiło "polskie Koloseum" na Helu. W niecałą dobę, zdjęcie polubiło 17 tysięcy osób.

Mistrzowie parawaningu. Zdjęcia z polskich plaż podbijają siećMistrzowie parawaningu. Zdjęcia z polskich plaż podbijają sieć
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay | From Poland with love

Pierwsi królowie parawanów nad Bałtykiem pojawili się tuż po rozpoczęciu wakacji. Para budująca sobie swój areał z prywatnym dostępem do morza przyłapana została na plaży w Mielnie przez miejską kamerę rejestrującą całodobowo polskie plaże i była szeroko komentowana w polskich mediach.

Mimo to naśladowców nad polskim morzem wciąż nie brakuje, a parawaning utrudniający innym turystom swobodne korzystanie z otwartych i bezpłatnych plaż ma się nad wyraz dobrze.

Kolejni amatorzy budujący zasieki z połączonych aż pięciu parawanów. Doczekali się sławy w mediach społecznościowych. Zdjęcie na którym widać parę w średnim wieku z wyraźnym zadowoleniem wypoczywającą na ręcznikach pośrodku wybudowanego przez siebie okręgu udostępniono na facebookowym profilu o nazwie: "From Poland with love".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Dwa humbaki w krótkim czasie na jednej plaży. Pierwsza taka sytuacja w Argentynie

Nosi ono wiele mówiący tytuł: "Polskie koloseum", który ze względu na zamkniętą, okrągłą konstrukcję zbudowaną z parawanów rozśmiesza do łez. Ten rodzaj humoru docenili też internauci. Zdjęcie zaledwie w niecałą dobę zdobyło piętnaście tysięcy lajków oraz udostępniono je ponad tysiąc pięćset razy.

Fotografia cieszy się powodzeniem nie tylko wśród polskich internautów. I choć nie brakuje zabawnych komentarzy od osób z zagranicy, obserwujący profil Polacy do zachowania swoich rodaków podchodzą z rezerwą.

Zasłonić się przed wiatrem, a anektować połowę plaży, to jest różnica - zauważa jedna z osób, a ktoś dodaje, że tylko Polacy uważają, że to właśnie im należy się cała plaża.
Wybrane dla Ciebie