Błąkał się w Tatrach. Wreszcie dobre wieści. "Udało się"

Błąkał się od kilku tygodni, pokonał kilkadziesiąt kilometrów - przeszedł ze strony polskiej na słowacką, był m.in. na Rysach i Krywaniu. Wreszcie zagubiony pies znalazł bezpieczne schronienie. - Udało się, mamy psa!!! To już oficjalne - przekazał profil Tatromaniak na Facebooku. Wcześniej sprawę nagłośniła m.in. dziennikarka Dzień Dobry TVN Aleksandra Rek.

Błąkający się od wielu tygodni pies jest już bezpiecznyBłąkający się od wielu tygodni pies jest już bezpieczny
Źródło zdjęć: © Aleksandra Rek, Cesta za domovom, Facebook
Aneta Polak

Już w czerwcu w sieci pojawiły się informacje o zagubionym czworonogu. Białego pieska widywano na turystycznych szlakach w Tatrach i w Dolinie Kościeliskiej. Początkowo pojawiły się przypuszczenia, że to pies bacy, ale Tatrzański Park Narodowy stwierdził, że ta informacja jest nieprawdziwa.

Początkowo były przypuszczenia, że to pies bacy, jednak dziś otrzymałam oficjalne pismo z TPN, że pies się błąka i jednak nie ma właściciela. Trwa obecnie akcja poszukiwawcza psa, rozłożone są klatki żywołapki, szukają go strażnicy, pomaga Tatrzańskie Otulisko (za co serdecznie dziękuję!!!), bo na psa czeka dom - relacjonowała 25 czerwca Aleksandra Rek, dziennikarka Dzień Dobry TVN, która zaangażowała się w tę sprawę.

Pies był nieufny - podczas pierwszych prób schwytania zachowywał dystans i nie pozwalał do siebie podejść. Po kilku tygodniach okazało się, że sprawa ma szczęśliwe zakończenie. Błąkający się psiak jest już bezpieczny.

"Mamy happy end"

- Udało się, mamy psa!!! To już oficjalne - przekazał profil Tatromaniak na Facebooku, ku uciesze wielu internautów.

Drodzy Państwo, to już oficjalne! Po miesiącu tułaczki udało się złapać i zabezpieczyć uciekiniera, który miesiąc spędził w Tatrach. Nie mam słów, jak bardzo wszystkim dziękuję, a szczególnie dziewczynom ze Słowacji - napisała Aleksandra Rek.

Jak czytamy, czworonożny tatrzański wędrowiec pokonał kilkadziesiąt kilometrów. Przeszedł ze strony polskiej na słowacką, był na Rysach, Krywaniu i wielu innych szczytach. Obecnie zwierzak jest bezpieczny - "odpoczywa i śpi na miękkim materacu".

Jeszcze nie słyszałam historii o psie, który zdobył takie szczyty jak Krywań, Rysy i przeszedł kilkadziesiąt kilometrów po trudnym, skalistym terenie. Mamy więc HAPPY END - podkreśliła dziennikarka.

Na tę informację czekali nie tylko polscy, ale i słowaccy internauci. Wpis schroniska ze Słowacji, dotyczący psiaka, zebrał prawie 4 tys. reakcji i 300 komentarzy.

Wybrane dla Ciebie