Igorek przyszedł na badanie krwi. Reakcja pielęgniarki chwyta za serce

33

Dziś podzielimy się z wami nietypową sytuacją, która miała miejsce w szpitalu na Banacha w Warszawie. Jednak tym razem nie będziemy skupiać się na długich kolejkach do lekarzy czy wysokich kosztach opieki zdrowotnej. Ciekawi?

Igorek przyszedł na badanie krwi. Reakcja pielęgniarki chwyta za serce
Igorek przyszedł na badanie krwi. Reakcja pielęgniarki chwyta za serce (Facebook, PAP, @ElżbietaBrzozowska, Marek Zakrzewski)

W poniedziałek, 4 grudnia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego doszło do nietypowej sytuacji.

Zdarzenie w mediach społecznościowych opisała jedna z pacjentek, która czekała w kolejce do szpitalnego laboratorium.

To nie będzie post o długich kolejkach. Kolejka, jak kolejka. Wychodzi z gabinetu pani pielęgniarka i zaczyna tubalnym głosem: - Szanowni Państwo, uwaga, uwaga! - napisała na Facebooku pani Elżbieta.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Marcin Bosak został pobity przez kierowcę. Mówi o rozprawie i własnym bezpieczeństwie

"Myślę - alarm, ewakuacja, a Pani kontynuuje na cały korytarz szpitala na Banacha. - Igor był bardzo dzielny na badaniu krwi. Proszę o brawa. Wychodzi 5-6-letni chłopiec z tatą" - czytamy dalej.

I wszyscy bijemy brawo. A potem, kiedy tata z Igorem idzie korytarzem, wiele osób podnosi kciuk, mówi: brawo Igor. Igor nie będzie miał traumy pobierania krwi. Wzruszyłam się postawą tej genialnej pielęgniarki -  dodała kobieta.

Głos internautów

Jej post wywołał poruszenie w sieci. Internauci tłumnie zaczęli go komentować i udostępniać dalej.

Traktuj drugiego człowieka tak, jak sama chciałabyś być potraktowana. Trzydzieści parę lat temu nauczono mnie tego w jednej z najlepszych w kraju szkole pielęgniarskiej. Ogromne gratulacje dla Igora i Pani z punktu pobrań. Brawo - napisała jedna z internautek.

Nie jest to odosobniona reakcje. Jest ich znacznie więcej.

"Bo jak ktoś pracuje z sercem to wie co zrobić", "Coś pięknego, oby więcej takich pigułek było, to może zmieni się myślenie o nas" - dodawali następni.

Z kolei pani Magda napisała tak: "Szpital na Banacha, ta część dziecięca jest przyjazny dzieciakom z autyzmem. Tutaj zawsze mój syn był traktowany jak człowiek. Nikt nigdy nie robił niczego na siłę. Wszystko z ogromnym szacunkiem. Pamiętam, gdy został przyjęty na oddział dziecięcy po wstrząsie anafilaktyczny, był przerażony i nie dał się zbadać, lekarz pediatra przychodziła do niego kilka razy, opowiadała kim jest, co będzie robić, tak długo aż sam pozwolił jej do siebie podejść".

Trwa ładowanie wpisu:facebook
Autor: NJA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić