Matka zginęła z 11-letnim synkiem w pożarze. Śledztwo umorzone
Śledczy zakończyli postępowanie w sprawie pożaru domu w Myjomicach koło Kępna. W zdarzeniu zginęła matka i jej 11-letni syn. Powodem tragedii była awaria zabawki zasilanej baterią.
Najważniejsze informacje
- Prokuratura w Ostrowie Wielkopolskim umorzyła śledztwo w sprawie pożaru w Myjomicach.
- Biegły wskazał na prawdopodobną awarię zabawki zasilanej baterią jako źródło ognia.
- Wykluczono zwarcie instalacji, samozapłon i celowe podpalenie; nie ma winnych.
Pożar wybuchł 16 stycznia w Myjomicach pod Kępnem w Wielkopolsce. W domu przebywali rodzice i trójka dzieci. Ojciec zdążył wynieść dwoje młodszych. Jak opisywał "Super Express", 38-letnia Dorota M. wróciła po 11-letniego synka z niepełnosprawnością. Niestety, kobieta zginęła w pożarze razem z Igorem. Jak podaje "Fakt", prokuratura zakończyła już postępowanie i uznała, że to tragiczny wypadek, w którym nikt nie zawinił.
Tragedia w Myjomicach. Prokuratura umorzyła sprawę
Kluczowe były opinie biegłego z zakresu pożarnictwa. Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim ocenili, że materiał dowodowy nie wskazuje na czyjekolwiek zaniedbanie. Według relacji przywoływanej przez "Fakt", pożar nie miał związku z instalacją elektryczną ani celowym działaniem. Ustalenia te przesądziły o umorzeniu sprawy. Najważniejszym wątkiem było źródło ognia. Biegły wykluczył zwarcie w instalacji, samozapalenie oraz podpalenie.
- Jako prawdopodobną przyczynę pożaru podał awarię zabawki zasilanej ogniwem bateryjnym, której pierwotnego kształtu pozwalającego na identyfikację, z uwagi na działanie ognia i stopienie, nie dało się ustalić - powiedział prok. Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, w rozmowie z "Faktem".
- Jednocześnie biegły wskazał, że źródło inicjacji pożaru miało charakter przypadkowy i nie było związane z działaniem człowieka. Zgromadzony materiał dowodowy nie dał podstaw do przyjęcia, że jakakolwiek osoba przez działanie lub zaniechanie wywołała stanowiące przedmiot zdarzenia, choćby nieumyślnie - dodał prokurator.