Opera Nova ponownie w żałobie. "Nie zdążyliśmy się jeszcze otrząsnąć"
Opera Nova poinformowała o śmierci pana Tomasza, który kierował zespołem oświetleniowców. Mężczyzna miał 48 lat. To druga śmierć osoby związanej z bydgoską operą w ostatnim czasie.
"Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty, śp. Janusza Ratajczaka, a dotarła do nas kolejna niezwykle bolesna wiadomość. W wieku zaledwie 48 lat zmarł nagle Tomasz – nasz Tomek, przez wszystkich nazywany 'Rybą'. W dziale technicznym Opery Nova kierował zespołem oświetleniowców, ale dla nas był kimś znacznie więcej niż tylko przełożonym czy współpracownikiem" - przekazała w komunikacie Opera Nova.
Jak przekazano, zmarły 48-latek był "niezwykle życzliwym, pogodnym i oddanym swojej pracy". W pracy nazywano go "złotym chłopakiem" ze względu na jego ogromną chęć do działania. Pan Tomasz był związany z Operą Novą od ponad 20 lat. Trafił do niej jeszcze jako student. "Został z nami na lata, współtworząc techniczne zaplecze naszych realizacji i budując jakość, z której dziś jesteśmy dumni" - podaje Opera Nova.
To kolejna śmierć osoby związanej z teatrem operowym w Bydgoszczy. Przypomnijmy, że w poniedziałek (23 marca) na drodze krajowej nr 10 w miejscowości Przyłubie doszło do wypadku, w którym zginął 64-letni Janusz Ratajczak, znany tenor związany z Operą Novą. Samochód śpiewaka zderzył się z ciężarówką, która zjechała na przeciwległy pas jezdni. Okoliczności tego zdarzenia bada prokuratura.