Pan Marian zakaził się koronawirusem i zapadł w śpiączkę. Wybudził się prawie pół roku później

Pan Marian ostatnie co pamięta to listopad ubiegłego roku. Jak sam wspomina, gdy się obudził ludzie wokół rozmawiali już o Wielkanocy. Lekarze są w szoku, że udało mi się przeżyć.

koronawiruszdjęcie obrazowe
Źródło zdjęć: © Pixabay

Przypadek pana Mariana z Bolesławca był fatalny. O tym, co się działo opowiedział "Gazecie Wyborczej", a właściwie większość historii relacjonował kierownik oddziału chirurgii ogólnej w szpitalu powiatowym w Bolesławcu Wojciech Hap, który leczył pana Mariana, gdy ten przez pół roku był w śpiączce.

Do szpitala trafił 8 listopada. Kilka dni wcześniej poczuł się gorzej, dostał antybiotyk, ale ten nie pomógł. Pan Marian jako zawodowy kierowca busa, który doskonale radzi sobie w spartańskich warunkach na brak zdrowia nie narzekał. COVID-19 go złamał.

Byłem tak słaby, że nie mogłem zejść po schodach. Pamiętam, jak strażacy znosili mnie z czwartego piętra. Trafiłem do szpitala. Po dwóch dniach film się urwał - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Dalszą część historii relacjonuje dr. Wojciech Hap. Pierwsza tomografia wykazała 95 proc. powierzchni płuc zajętej koronawirusem. Po trzech dniach całe płuca były już zajęte chorobą.

Wentylacja płucna spowodowała uszkodzenie tkanki. To był początek góry problemów, z którymi musieli zmierzyć się lekarze i pan Marian w ciągu pół roku. Oporna odma opłucowa, zaburzenia układu krzepnięcia i kolejne powikłania pod postacią krwawienia do jamy opłucnowej.

Jest to zazwyczaj ostatnie powikłanie, które występuje u pacjentów leczonych na OIOM-ie. Zwykle jest to nie do opanowania i pacjenci nie przeżywają. Ale w tym przypadku się udało - relacjonuje lekarz.
Wciąż był problem z destrukcją płuc wywołaną COVID-em, szczególnie lewego. Dalej nawracały odmy, powietrze przedostawało się poza płuco - z tkanki płucnej do jamy opłucnowej. Pacjent musiał przejść zabiegi polegające na usuwaniu tego powietrza. W styczniu szpital sprowadził torakochirurga z Zielonej Góry, który dokonał zabiegu torakostomii, czyli chirurgicznego otwarcia i usunięcia zniszczonej tkanki - opowiada dr. Hap.

Pan Marian w szpitalu spędził 144 dni. Dziś już dochodzi do siebie. By wrócić do pełni sił potrzebuje jeszcze pół roku rehabilitacji, ale najgorsze ma już za sobą.

Nie miałem pojęcia, jakie cuda wyczyniali lekarze. Jestem pełen wdzięczności i szacunku wobec ich pracy. Jak tylko wyciągnęli mi rurkę i mogłem zacząć mówić, zadzwoniłem do swojej żony. Nie dowierzała, kiedy usłyszała mnie w słuchawce - opowiada ozdrowieniec.

Luzowanie obostrzeń? Prof. Anna Piekarska nie pozostawia złudzeń

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 01.01.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 01.01.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Ujęcie z 1 stycznia. "Często wpada". Leśnicy komentują
Ujęcie z 1 stycznia. "Często wpada". Leśnicy komentują
Dramat rodzin po pożarze. Bez przerwy szukają bliskich. "Straszny moment"
Dramat rodzin po pożarze. Bez przerwy szukają bliskich. "Straszny moment"
Kto po Trumpie? Ruszyła giełda nazwisk. Wskazali faworyta
Kto po Trumpie? Ruszyła giełda nazwisk. Wskazali faworyta
Ratował ludzi w szwajcarskim barze. "Płonęli żywcem"
Ratował ludzi w szwajcarskim barze. "Płonęli żywcem"
Leżał skulony na lodzie. Takiego finału akcji nikt się nie spodziewał
Leżał skulony na lodzie. Takiego finału akcji nikt się nie spodziewał
Rosja powiększy siły nad Bałtykiem? "Będzie przemieszczać zasoby"
Rosja powiększy siły nad Bałtykiem? "Będzie przemieszczać zasoby"
Straż Graniczna nie odpuszcza. Sypią się deportacje. Z 266 aż 200 to Ukraińcy
Straż Graniczna nie odpuszcza. Sypią się deportacje. Z 266 aż 200 to Ukraińcy
Pożar w Szwajcarii. Wideo wyciekło do sieci. Drastyczne sceny
Pożar w Szwajcarii. Wideo wyciekło do sieci. Drastyczne sceny
Taki widok w Nowy Rok. Piszą, co wypadło z auta. Zdjęcie z Gliwic
Taki widok w Nowy Rok. Piszą, co wypadło z auta. Zdjęcie z Gliwic
Leśnicy wyszli na obchód. Nagle je zauważyli. "Śnieg odsłonił"
Leśnicy wyszli na obchód. Nagle je zauważyli. "Śnieg odsłonił"
Nietypowa kolęda na Śląsku. Księża wprowadzili obowiązkowe zaproszenia
Nietypowa kolęda na Śląsku. Księża wprowadzili obowiązkowe zaproszenia