Ksiądz ma cennik. "Co łaska" za pogrzeb powala

Mieszkańcy Brzezia na Pomorzu zbuntowali się przeciwko proboszczowi parafii. Oskarżają go o zachłanność i matactwa finansowe. Konflikt zaczął się od wycinki drzew znajdujących się za plebanią. Parafianie są oburzeni także stawkami księdza za pogrzeb czy komunię.

Zdjęcie ilustracyjne.Zdjęcie ilustracyjne.
Źródło zdjęć: © Pixabay

O konflikcie z proboszczem we wsi Brzezie informuje lokalny serwis miastko24.pl. Spór zaczął się od informacji o planowanej wycince dębów za plebanią. Parafianie byli temu przeciwni. Wierni twierdzą, że proboszcz jest zachłanny i chciał znaleźć kupca, za zakup drzewa.

Ten nasz proboszcz ciągle tylko woła o pieniądze. Pogrzebu czy wesela nie będzie, jeśli nie zostanie z góry uregulowana opłata. Nie ma mowy, aby dawać pieniądze na zasadzie "co łaska". On ma stały cennik i bez pieniędzy lepiej do niego nie podchodzić - mówi mieszkaniec Brzezia w rozmowie z portalem miastko24.pl.

Parafianie ujawniają, że duchowny zarządził opłatę w wysokości 200 zł za każde dziecko przystępujące do Pierwszej komunii św. Wszystkie pieniądze miały trafić do jego portfela. Koszt pogrzebu w parafii to 700 zł.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Proboszcz ściągnął dach z kościoła, sam jeździ porsche. Wierni wściekli

Ostatnio w naszej rodzinie był pogrzeb i ksiądz od razu powiedział, że najpierw mamy przynieść pieniądze, a dopiero później będziemy rozmawiać o pogrzebie. To jest pierwsza kwestia, która go interesuje. Szwagierka dała pieniądze. Przeliczył głośno, schował do szuflady, no i wtedy mówi: "Możecie dać akt zgonu, możemy zaczynać" - relacjonuje mieszkanka Brzezia (miastko24.pl.)

Proboszcz z Brzezia nadzoruje też drugą parafię w miejscowości Drzonowo. Tam również świadczy usługi na podstawie stałego cennika.

- Jest też bardzo wygodny, bo 1 listopada podjechał samochodem na cmentarz, pod sam krzyż. Zawrócił tam, jak na parkingu. W momencie, gdy miało być poświęcenie grobów, kazał wziąć świeczkę i ze świeczką iść, a sam nie chodził między grobami i nie święcił - mówi jeden z parafian w rozmowie z portalem miastko24.pl.

Zachowanie proboszcza powoduje, że parafianie odwracają się od niego, a na niedzielne msze św. uczęszcza coraz mniej wiernych. Wolą jeździć do okolicznych parafii. Mieszkańcy podkreślają, że u poprzedniego proboszcza obowiązywała stawka "co łaska".

Ksiądz Krzysztof krótko odniósł się do zarzutów parafian. - Moim zdaniem w parafii przejrzystość jest taka jak należy - powiedział portalowi miastko24.pl. Dodał też, że ostatnio odbyła się wizyta biskup w parafii i to do niego można zgłaszać swoje uwagi.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie