Polak pobity w Czechach. Miał zostać uznany za Ukraińca. Prawda wyszła na jaw

Danuta Pałęga
Pobicie w Ostrawie. Miał zostać uznany za UkraińcaPobicie w Ostrawie. Miał zostać uznany za Ukraińca
Źródło zdjęć: © Nadesłane, Pixabay

Historia pobicia Polaka w czeskiej Ostrawie wywołała duże poruszenie. Początkowo informowano, że mężczyzna został zaatakowany, ponieważ napastnicy pomylili śląskie barwy z ukraińskimi. Sprawa przybrała jednak nieoczekiwany obrót po ujawnieniu ustaleń czeskiej policji, która przedstawiła inną wersję wydarzeń. Kuba Heisig opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do kontrowersji.

Kuba Heisig z Chorzowa brał udział w charytatywnej wyprawie rowerowej "Rajza dla Marceliny". Planował pokonać około 800 km wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska, zbierając pieniądze na leczenie ciężko chorej partnerki.

Wyprawa zakończyła się jednak po incydencie w centrum Ostrawy. Według pierwszej relacji napastnicy mieli pomylić żółto-niebieski kapelusz z napisem "GÓRNY ŚLONSK" z ukraińskimi barwami i wyzywać rowerzystę od Ukraińców oraz banderowców. Mężczyzna został pobity i trafił do szpitala.

Później czeska policja przedstawiła inną wersję wydarzeń. Według śledczych Heisig miał wcześniej spędzić czas z dwoma 26-letnimi obywatelami Słowacji, a między mężczyznami doszło do sprzeczki. Policja wskazywała, że Polak miał obrazić matkę jednego z nich. Z ustaleń wynikało również, że podczas samego ataku nie miał na głowie charakterystycznego kapelusza.

Polak opublikował oświadczenie. "Przykro mi"

Po publikacjach czeskich mediów i fali komentarzy mężczyzna postanowił przedstawić własną perspektywę. W oświadczeniu opublikowanym 4 listopada na Facebooku przyznał, że część jego wcześniejszych założeń dotyczących przebiegu zdarzenia była błędna.

Byłem przekonany, a nawet pewny, że było to jedno zdarzenie z ciągiem przyczynowo – skutkowym i jedno towarzystwo. Finalnie okazuje się, że nie była to jedna grupa. Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd takim założeniem – napisał.

Heisig podkreślił, że pamięta jedynie fragmenty ataku i chwilę poprzedzającą zdarzenie. Zaznaczył też, że podczas przesłuchania widział nagrania monitoringu, na których miał być widoczny w charakterystycznym kapeluszu.

Zgodnie z zabezpieczonymi nagraniami z monitoringu, bezpośrednio podczas ataku czapka nie była na mojej głowie. Zgadza się, chwilę wcześniej schowałem ją do kieszeni kurtki, o czym mówiłem od początku – wyjaśnił.

Zaprzecza zarzutom. Podejrzewa motyw rabunkowy

Mężczyzna stanowczo odrzucił również twierdzenia o obrażaniu matki jednego z napastników. Przedstawił własną hipotezę dotyczącą motywu ataku. – Obecnie podejrzewam pospolity motyw rabunkowy (kiedy byłem na glebie jeden z nich próbował mi opróżniać kieszenie, w jednej z nich miałem kapelusz) – przekazał.

Heisig potwierdził także, że napastnicy nie byli Polakami. Za wcześniejsze podejrzenia dotyczące ich narodowości przeprosił. Na koniec odniósł się do działań czeskich służb, krytykując sposób prowadzenia sprawy i publikowanie relacji napastników jako ustaleń śledczych. Podkreślił jednak, że nie wycofuje się z twierdzenia, że został pobity.

Nie chodźcie nocą po Stodolni po spożyciu. Bądźcie bezpieczni i zdrowi. Kochajcie swoich bliskich i dbajcie o siebie – zakończył swoje oświadczenie.
Wybrane dla Ciebie