Pracuje w przebraniu Trumpa. Tak reagowali Rosjanie
64-letni Paul Cross otworzył w Pattayi bar inspirowany prezydentem Donaldem Trumpem. Jak informuje "The Mirror", mężczyzna twierdzi, że spotyka się z atakami, ale w Tajlandii ma też wielu fanów.
Najważniejsze informacje
- Brytyjczyk Paul Cross prowadzi w Pattayi bar Trump Tower Thailand i publicznie wspiera prezydenta USA.
- Jak podaje "The Mirror", mężczyzna relacjonuje cztery wrogie incydenty, w tym oplucie i próbę uderzenia.
- Cross twierdzi, że lokal przyciąga turystów, a szczególnie przychylnie reagują goście z Rosji.
Paul Cross, 64-letni były listonosz z Bristolu, od lat mieszka w Tajlandii. Od sierpnia 2025 roku prowadzi w pobliżu Pattayi, na plaży Jomtien, bar tematyczny poświęcony Donaldowi Trumpowi.
Mężczyzna podkreśla, że jest "pro Trump i pro Ameryka", choć pochodzi z Anglii. W barze nosi charakterystyczną czerwoną czapkę, niebieski garnitur i czerwony krawat, co przyciąga uwagę turystów i wywołuje mieszane reakcje przechodniów.
Cross opowiedział o nieprzyjemnych sytuacjach. W październiku amerykański turysta miał na niego splunąć i próbować go uderzyć. Cross zdecydował się odejść, aby nie eskalować konfliktu.
Operacja krewnego senatora KO. "Nie chodzi tylko o jeden zabieg"
Mężczyzna przyznał, że do tej pory miał cztery trudne konfrontacje, w tym słowne ataki, także ze strony innego Brytyjczyka. Jednocześnie podkreślił, że często spotyka się z miłym przyjęciem, szczególnie od lokalnej społeczności w Pattayi.
Zrobiłem zęby i botoks. Wydałem dużo pieniędzy na tę twarz, więc nie warto było się bić - powiedział w rozmowie cytowanej przez "The Mirror".
Podkreśla, że na Walking Street w Pattayi ludzie stawiali mu piwo, a w klubie Insomnia drinka kupiła mu nawet tancerka, co - jak zaznacza - nie zdarza się często. W jego ocenie Tajowie są "miłymi, tolerancyjnymi ludźmi".
Cross, właściciel baru tematycznego Trump Tower Thailand, przekonuje, że jego lokal stał się popularną atrakcją turystyczną w Pattayi oraz miejscem swobodnych rozmów na każdy temat.
Pracuje w przebraniu Trumpa. Mówi o Rosjanach
Cross dodaje, że chętnie odwiedzają go także goście z Rosji, którzy mówią, że cenią silnego lidera, podobnego do Władimira Putina.
Jednocześnie zapewnia, że w jego barze mile widziani są także sympatycy Partii Demokratycznej, a koszulki i gadżety Trumpa traktuje z przymrużeniem oka.
W listopadzie skontaktował się z The Trump Organization, aby poinformować o nazwie lokalu, wystroju i szerokim wykorzystaniu wizerunku Donalda Trumpa.
Mogli nas zamknąć w kilka sekund, ale nie dostałem odpowiedzi, więc zakładam, że są zadowoleni z baru - mówił w rozmowie z "The Mirror".
Cross dodaje, że wcześniej prowadził w Tajlandii dwa inne lokale, a obecny bar nazywa swoją ostatnią szansą po rozstaniu z żoną po dziewięciu latach małżeństwa.
Pewnego dnia przyszedł Amerykanin i powiedział, że to pierwszy bar w Tajlandii, w którym poczuł się mile widziany, ponieważ wszyscy kochają nienawidzić Amerykanów - opowiadał. - Z nadzieją patrzę w przyszłość. To naprawdę mój saloon ostatniej szansy - dodał.