Sąsiad odciął im dojazd do domu. Karetka nie wjechała

W Czernej w Małopolsce 75-letnia Halina Bochenek-Sroka od 4 lat nie ma swobodnego dojazdu do domu. Jak podano w "Interwencji", sąsiad zablokował przejazd mimo wyroku sądu w tej sprawie. Doszło do dramatycznej sytuacji – córka seniorki dostała wylewu, a karetka nie mogła dojechać do ich posesji.

Sąsiad odciął 75-latkę od wyjazdu z domu. Córka dostała wylewuSąsiad odciął 75-latkę od wyjazdu z domu. Córka dostała wylewu
Źródło zdjęć: © interwencja.polsatnews.pl
Kacper Kulpicki

Spór trwa od 2022 roku. Wówczas sąsiad kupił pobliską nieruchomość z przebiegiem drogi służebnej, a potem zamknął przejazd, z którego rodzina korzystała od ponad 50 lat. Bohaterka programu "Interwencja" oraz jej bliscy wychodzą przez ogród oraz działkę innego mieszkańca, schodząc stromą skarpą do drogi.

Jak ten pan kupował, to przecież widział, co kupował, bo przecież jeździli. Żeby w XXI wieku nie można było dojechać do swojego domu? Ani karetka, ani straż - podkreśliła sąsiadka kobiety, Helena Jarzęcka.

2 lata temu córka poszkodowanej podczas przechodzenia przez stromą skarpę złamała obie nogi. Do jeszcze poważniejszego zdarzenia doszło w ubiegłym roku. Wtedy dostała wylewu, a karetka nie mogła jej odebrać.

Córka była wynoszona nawet nie na noszach, bo to było niemożliwością, tylko w takim nosidle. Oni się zastanawiali, co będzie szybciej: czy straż pożarna, czy dzwonić na policję, ale doszli do wniosku, że będzie szybciej, jak przyjadą strażacy i po prostu przeniosą ją. Straciła przytomność w karetce – wspominała w reportażu "Interwencji" Halina Bochenek-Sroka.

Sprawa toczy się w sądzie, który obecnie czeka na opinię geodetów o możliwych objazdach. Jednocześnie nakazał tymczasowe udostępnienie przejazdu do końca postępowania. Właściciel posesji nie stosuje się do wyroku.

Sąsiadka jest w niewoli, uwięziona, pozbawiona godności – komentowała mieszkanka wsi Maria Godyń.

Sąsiad przedstawił swoją wersję. "Wycofał się"

Sąsiad pani Haliny Bochenek-Sroki (właściciel problematycznego terenu) początkowo zgodził się porozmawiać z dziennikarzami. Wpuścił ich do domu i przedstawił swoją wersję wydarzeń, odnosząc się m.in. do kwestii niewykonania sądowego orzeczenia oraz sytuacji, gdy zamknięta brama miała uniemożliwić dojazd karetki do posesji.

Później zmienił zdanie i wycofał się z udziału w reportażu - przekazano w "Interwencji".
Wybrane dla Ciebie