Szkolnictwo w Polsce schodzi na... świnie? Nietypowy gość zawitał na Uniwersytet Rzeszowski

W sieci pojawiło się ciekawe nagranie, na którym widać dzika. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że rozpędzone zwierzę wbiegło na teren...Uniwersytetu Rzeszowskiego! Paradoksalnie dzik odwiedził Kolegium Nauk Przyrodniczych.

Zwierzak z Rzeszowa okazał się być bardzo ambitnym typemZwierzak z Rzeszowa okazał się być bardzo ambitnym typem (zdjęcie poglądowe)
Źródło zdjęć: © Pexels

(...)Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka! - brzmi koniec popularnej rymowanki o tych zwierzętach. Problem w tym, że dziki coraz częściej spotkać możemy w innych przestrzeniach, niż las. Spacerują po osiedlach, parkach i placach zabaw. Jednak ten konkretny dzik z Rzeszowa postanowił mierzyć wyżej, niż inni przedstawiciele jego gatunku, i wybrał się na uniwersytet.

Nie wiadomo, czy dzik planował dostać się na studia - nie było mu to dane, gdyż w pogoń za niechcianym gościem ruszył ochroniarz budynku.

Tak było! Ale nie ma co się dziwić, przecież trwa u nas DZIKA rekrutacja - skomentowała nietypowe zdarzenie rzeszowska uczelnia w mediach społecznościowych.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Instynkt kazał mu to zrobić. Ryś przyłapany przez fotopułapkę

Nagranie z Rzeszowa hitem w sieci

Całą sytuację z odległości obserwowali studenci, którzy z rozbawieniem zauważyli, że ochroniarz nie tylko nie wygonił dzika, ale chybił w momencie kiedy mierzył do niego przedmiotem, którzy przypominał wskaźnik.

Obronił magistra? - spytał jeden z komentujących na Twitterze.
On go nie obronił. Jak widzimy, on go zaatakował - odparł użytkownik, który zamieścił nagranie.
Poziom szkolnictwa wyższego w Polsce faktycznie upadł. Jeśli już dziki się wybierają studiować... - ironizował internauta o nicku Ignacy Szyfnerski.

Całą sytuację w mediach społecznościowych skomentował rzeszowski urząd miejski.

Widać nasze uczelnie są tak atrakcyjne, że przyciągają nie tylko ludzkich studentów. Jakby co, nikomu nic się nie stało, również zwierzakowi. Został wyprowadzony z budynku, a nawet przebadany przez weterynarza - czytamy we wpisie urzędu.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie