USA. 17-letni fan Donalda Trumpa zabił demonstrantów. Grozi mu dożywocie

17-letni Kyle Rittenhouse usłyszał w czwartek zarzut zabójstwa dwóch osób i ranienia trzeciej. Do tragedii doszło podczas protestów Black Lives Matter w Kenoshy w stanie Wisconsin. Nastolatkowi grozi kara dożywocia.

zamach
Źródło zdjęć: © Facebook
Aldona Brauła

Prokurator okręgowy hrabstwa Kenosha postawił zarzuty Kyle'owi Rittenhouse. 17-latek będzie odpowiadał za zabójstwo dwóch osób i zranienie trzeciej. Do tragedii doszło podczas protestów po śmierci Jacoba Blake'a.

Na wideo w mediach społecznościowych Rittenhouse, widziany z karabinem półautomatycznym w ręku, wydaje się mówić, że "właśnie kogoś zabił", uciekając z miejsca, gdzie demonstrant został śmiertelnie postrzelony w głowę –donosi NBC.

Domniemany zabójca, został zatrzymany w środę w Antioch w Illinois. Jego adwokat orzekł, że postara się o zwolnienie go za kaucją. Dodaje, że nie ma pewnych dowodów na to kto strzelał.

Koronawirus w Polsce i powrót do szkoły. Roman Giertych uderza w MEN

Na nagraniach znalazły się także chwile przed strzelaniną. Widać jak inni atakują Kyle'a i próbują zabrać mu broń. Świadek Julio Rosas powiedział, że doszło nawet do walki o karabin chłopaka.

Kyle miał być zagorzałym fanem Donalda Trumpa. W jego mediach społecznościowych znajdują się posty popierające politykę prezydenta, ale także gloryfikujące przemoc policji i rasizm. Biały Dom wydał nawet w tej sprawie oświadczenie:

Prezydent Trump wielokrotnie i konsekwentnie potępiał wszelkie formy przemocy i uważa, że musimy chronić wszystkich Amerykanów przed chaosem i bezprawiem - czytamy w oświadczeniu.

Czytaj także:

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie