Policjanci z powiatu oleśnickiego mieli zatrzymać mężczyznę do odbycia kary. Udali się pod wskazany adres, jednak na miejscu zastali jedynie zamknięte drzwi i ciszę. Wiele wskazywało na to, że tym razem mężczyzna skutecznie wymknął się mundurowym i zdołał uniknąć zatrzymania. Los im jednak sprzyjał.
Wracając na komendę, mundurowi zwrócili uwagę na rowerzystę poruszającego się jedną z pobliskich ulic. Jego sylwetka i zachowanie wydały im się znajome. Krótka wymiana zdań wystarczyła, by podjąć decyzję o zatrzymaniu do kontroli. Jak się okazało – intuicja nie zawiodła funkcjonariuszy.
Rowerzystą był mężczyzna, którego jeszcze kilka minut wcześniej nie zastali w jego mieszkaniu. Tym razem nie miał już gdzie się ukryć, a sytuacja potoczyła się błyskawicznie. - Jedziesz z nami – usłyszał od jednego z policjantów.
Następnym razem – odpowiedział z wyraźną rezygnacją, jakby liczył, że uda się jeszcze odroczyć nieuniknione.
Czy poszukiwany mężczyzna da się nakłonić na odsiadkę? Jakich argumentów użyli policjanci? Zobacz fragment "Policjantów z sąsiedztwa" i sprawdź, jak zakończyła się ta interwencja.