Zabójstwo Henry'ego Nowaka. Ogromne zamieszki w Southampton
Pokojowy protest po zabójstwie 18-letniego Henry'ego Nowaka w Southampton w Anglii przerodził się w zamieszki. Demonstranci starli się z policją, rzucając w funkcjonariuszy kamieniami, butelkami i cegłami. Na ulice wyciągano również kontenery na śmieci, blokując przejazd służbom.
Najważniejsze informacje
- W Southampton (Wielka Brytania) doszło do nocnych starć z policją podczas protestu po zabójstwie 18-letniego Henry'ego Nowaka.
- Powodem demonstracji są nagrania z policyjnej kamery, na których widać, że ranny nastolatek został skuty kajdankami, gdy mówił, że został dźgnięty.
- Służby apelują o unikanie spekulacji w internecie.
W Southampton demonstranci zebrali się najpierw przed komisariatem policji. Ludzie przyszli na protest po śmierci 18-letniego Henry'ego Nowaka. Część uczestników miała brytyjskie flagi, skandowano hasła, pokazywano zdjęcia nastolatka i zorganizowano minutę ciszy. Na miejscu obecni byli funkcjonariusze policji i początkowo wszystko odbywało się w spokojny sposób
Według relacji brytyjskich mediów sytuacja zmieniła się wieczorem 2 czerwca i w nocy. Od pokojowego zgromadzenia odłączyła się grupa, która zaczęła atakować policję w rejonie St. Denys, czyli domu rodzinnego zabójcy.
Demonstranci mieli rzucać w funkcjonariuszy krzesłami, puszkami i racami. Policjanci w kaskach i trzech furgonetkach wycofali się pod naporem tłumu - relacjonowało BBC.
W sprawie wydarzeń głos zabrała brytyjska szefowa MSW Shabana Mahmood, odnosząc się do zamieszek.
Sytuacja jest całkowicie nie do przyjęcia - przekazała, cytowana przez "The Sun". Podkreśliła też, że rodzina Nowaków apelowała, by nie wykorzystywać śmierci Henry'ego do wzmacniania podziałów, a osoby odpowiedzialne za przemoc powinny "spodziewać się pełnej surowości prawa".
Protesty w Southampton wybuchły po tym, jak do internetu trafiły nagrania z kamery policji. Wynika z nich, że Vickrum Digwa miał wprowadzać policję w błąd i oskarżać Henry'ego Nowaka o rasistowskie wyzwiska. Na nagraniu widać też, że funkcjonariusze zakuli nastolatka w kajdanki, gdy był ciężko ranny. Henry miał wielokrotnie powtarzać, że został dźgnięty, jednak jeden z policjantów odpowiedział: "Nie sądzę, kolego".
W relacji "The Sun" pojawiła się także wypowiedź uczestnika protestu, Andy'ego Riddetta, który twierdził, że został uderzony policyjną tarczą podczas zamieszek.
Jestem tu, żeby wesprzeć Henry'ego i też dla siebie - powiedział. Dodał, że dwa lata wcześniej zgłosił policji sytuację, gdy obcy człowiek przyłożył mu nóż do klatki piersiowej, ale - jak stwierdził - policja nic z tym nie zrobiła.
Inny demonstrant mówił, że widział w sieci nagranie z kamer policyjnych i chce, by formacja poniosła odpowiedzialność.
Wścieka mnie widok, jak stoją tam w mundurach. Nie chcemy kłopotów, ale emocje są teraz bardzo silne - stwierdził.
Policja wydała komunikat po wyroku w sprawie Vickruma Digwy. Funkcjonariusze poinformowali, że w sieci pojawiło się wiele komentarzy i rośnie oczekiwanie na wyjaśnienia dotyczące jej działań podczas tamtej nocy. Podkreślili też, że nie zgadzają się na szerzenie dezinformacji w internecie, w tym na groźby wobec policjantów oraz publikowanie nieprawdziwych danych.
W protestach mogło wziąć udział nawet 4 tys. osób - szacują brytyjskie media.
Tragiczna śmierć Henry'ego Nowaka
Śmierć 18-letniego Henry'ego Nowaka poruszyła opinię publiczną zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. Młody student zginął 3 grudnia 2025 r. w Southampton, gdzie został śmiertelnie ugodzony nożem podczas brutalnego ataku.
Sprawcą okazał się 23-letni Vickrum Digwa, który po dokonaniu zbrodni próbował przedstawić ofiarę jako osobę dopuszczającą się zachowań rasistowskich. Brytyjski sąd nie dał wiary tej wersji wydarzeń i skazał napastnika na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o zwolnienie najwcześniej po 21 latach.
Według ustaleń śledczych Henry Nowak wracał do domu po spotkaniu z kolegami z uniwersyteckiej drużyny piłkarskiej. W pewnym momencie doszło do konfrontacji z napastnikiem, który miał przy sobie duży nóż. 18-latek polskiego pochodzenia został wielokrotnie ugodzony i mimo prób ratowania życia zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Sędzia prowadzący sprawę podkreślił, że sprawca wykazał się wyjątkowym okrucieństwem i całkowitym brakiem współczucia wobec ofiary.