Zakaz LGBT i ogromne pensje. Tak wychowują dzieci Putina

Jak wynika ze śledztwa "Sistemy" i Radia Swoboda, w latach 2017-2026 rodzina Władimira Putina i Aliny Kabajewej miała zatrudniać co najmniej kilkadziesiąt zagranicznych opiekunek i nauczycieli. Ich zadaniem było m.in. intensywne uczenie chłopców języków obcych, a koszty utrzymania takiego personelu miały sięgać setek tys. dolarów rocznie.

Do opieki nad dziećmi Putina zatrudniano zagraniczne opiekunki.Do opieki nad dziećmi Putina zatrudniano zagraniczne opiekunki.
Źródło zdjęć: © Getty Images, Radio Svoboda
Mateusz Kaluga

Dziennikarze otrzymali dostęp do dokumentów z lat 2017-2026, dotyczących rekrutacji, umów i rozliczeń. Autentyczność weryfikowano m.in. poprzez analizę metadanych przez badawcze centrum DARC. Sprawdzano, czy wymienione osoby i wydarzenia (np. loty komercyjne) da się potwierdzić w dostępnych rejestrach.

W rodzinie Putina przez osiem lat przewinęło się co najmniej 20 zagranicznych guwernerów i guwernantek - z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Austrii, Irlandii, Nowej Zelandii czy RPA. Zazwyczaj równolegle z dzieckiem pracowało kilka osób - podaje Radio Svoboda. Kluczową rolę miały odgrywać Olesia Fedina i Jekatierina Gołowaczowa, kuzynki Aliny Kabajewej. Jedna z nich przekazywała oczekiwania dotyczące wychowania, a druga zajmowała się logistyką i finansami. W ten sposób Putin i Kabajewa nie występowali oficjalnie w korespondencji.

W materiałach z 2018 r. w planie zajęć trzyletniego dziecka miały się pojawić angielski, niemiecki i muzyka. Część zadań łączyła edukację z typową opieką nad małym dzieckiem, a od nauczycieli oczekiwano także wielostronicowych raportów z przebiegu dnia - podaje "Sistema" i Radio Svoboda. Niektóre z opiekunek podzieliły się z dziennikarzami zdjęciami chłopców. W listach do rodziny pisały, że mieszkają na odludziu i nie mają kontaktu z ludźmi.

Poza wymaganiami edukacyjnymi personel miał funkcjonować w rygorystycznych zasadach dotyczących prywatności, zdrowia i poruszania się. W przywołanej korespondencji z 2022 r. wyjaśniano jednej z nauczycielek, że nie może samodzielnie wychodzić do miasta, a zakupy będą organizowane przez obsługę.

W dokumentach mają się też pojawiać zapisy ograniczające poruszanie tematów światopoglądowych. W kontraktach zabraniano poruszania wątków związanych z LGBT, a także narzucania własnych poglądów religijnych i politycznych.

W 2019 r. nauczyciele mogli zarobić 1400 euro (ok. 6 tys. zł) za 40 godzin tygodniowo, a w nowszych - np. 1500 funtów (ok. 7300 zł) za 60 godzin tygodniowo. Utrzymanie kilkuosobowego zespołu mogło sięgać ok. 400 tys. dolarów rocznie (ok. 1,5 mln zł). Pracownicy podpisywali dwa rodzaje dokumentów. Umieszczano tam realne warunki pracy z "podopiecznym" i wskazywano wynagrodzenie, a dzięki drugiemu ułatwiano legalizację pobytu i uzyskiwanie statusu "wysokokwalifikowanego specjalisty".

W materiale opisano też przykładowe zestawienie wypłat: za sierpień 2022 r. pięciu pracownikom miało trafić łącznie 1,92 mln rubli (ok. 100 tys. zł) na rosyjskie konta. Z kolei w styczniu 2026 r. trzy zagraniczne nianie miały łącznie dostać 3,5 mln rubli (ok. 180 tys. zł).

Dziennikarze zauważają, że Władimir Putin w swoich wypowiedziach wielokrotnie krytykuje kraje zachodnie i NATO. Tymczasem prezydent Rosji nie miał problemu, by osoby z tych krajów zajmowały się nauką jego dzieci. Rzecznik Kremla nie odpowiedział na pytania dot. ustaleń dziennikarzy. Na krótką odpowiedź zdecydowała się jedna z opiekunek, która stwierdziła, że nie poznała tożsamości pracodawców, a kontakt z nimi sprowadzał się głównie do wykonywania poleceń.

Wybrane dla Ciebie