Zobaczyła rachunek. Nie uwierzycie, za co kazali jej zapłacić w knajpie

6

Pewna włoska dziennikarka podczas wakacji wybrała się do eleganckiej i ekskluzywnej restauracji. Jednak nie mogła cieszyć się chwilą i czasem spędzonym w bliskimi, gdyż doszło do pewniej sytuacji, która bardzo mocno ją zbulwersowała. Kiedy przyszło do uregulowania rachunku okazało się, że kobieta musiała zapłacić za pusty talerz. Właścicielka restauracji, która doliczyła zdumiewającą opłatę, podała takie oto wyjaśnienie.

Zobaczyła rachunek. Nie uwierzycie, za co kazali jej zapłacić w knajpie
Zobaczyła rachunek w restauracji i przecierała oczy ze zdumienia. Nie uwierzycie za co kazali jej zapłacić (Instagram, Pixabay, @selvaggialucarelli, neshom)

Dziennikarka, aktorka i blogera Selvaggia Lucarell wybrała się na wakacje do włoskiego regionu Liguria, gdzie udała się do pewniej restauracji. Jednak wizyta w tym miejscu zakończyła się dla niej sporym niesmakiem.

To wszystko przez opłatę, która została doliczona do jej rachunku. Zbulwersowana kobieta nagłośniła sprawę w mediach społecznościowych i pokazała, za co lokal zażyczył sobie dodatkowych pieniędzy. Lepiej usiądźcie, będziecie zaskoczeni.

Przecierała oczy ze zdumienia, gdy zobaczył paragon

Selvaggia Lucarell do ekskluzywnego lokalu wybrała się w towarzystwie osoby dorosłej i trzyletniego dziecka. Po przejrzeniu kart, jednym z dań, które zamówili był makaron z pesto i z anchois.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Anna Wendzikowska zdradza, czy faceci się jej boją. Wiemy, czy jest zajęta!

W pewnym momencie klientka poprosiła kelnerkę o dodatkowy talerz, gdyż chciała dać spróbować jedzenia córeczce, która skończyła już swoją potrawę. Pracownica restauracji ochoczo spełniła prośbę.

Po skończonych posiłkach przyszedł czas na regulowanie rachunku. Jakież było zdziwienie kobiety, kiedy na niego spojrzała. Okazał się, że lokal zażądał dodatkowej opłaty za wspomniany talerz. Oburzona pokazała w sieci swój paragon.

Doliczyli 2 euro - napisała na Instagramie.

Na post dziennikarki odpowiedziała właścicielka lokalu w Lingurii. - Płacimy również za zmywarkę i zmywanie naczyń - skwitowała Ida Germano, którą cytuje brytyjski dziennik "The Sun".

Trwa ładowanie wpisu:instagram

Niebywałe, za co musiał dopłacić

Niedawno pisaliśmy też o pewnym mieszkańcu Mediolanu, który podczas swojej wycieczki nad Lago di Como w północnej części Włoch odwiedził jedną z tamtejszych restauracji.

Mężczyzna wraz ze znajomymi zamówili frytki i wegetariańską kanapkę, prosząc o przekrojenie jej na pół. Poprosili też o kawę i dwa zimne napoje.

Kiedy mediolańczyk otrzymał paragon za spożyty posiłek, również mocno się zdziwił. Na rachunku widniała nietypowa pozycja. Za "diviso da meta", czyli "przecięcie na pół" zamówionej kanapki restauracja policzyła sobie... dodatkowe 2 euro (około 9 zł).

Autor: NJA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić