Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Sonia Stępień
Sonia Stępień
|
aktualizacja

Zebrał ponad 3 kg w półtorej godziny. "Czarne złoto" w Małopolsce

79
Podziel się:

Mieszkaniec Trzebini (woj. małopolskie) w ciągu półtorej godziny zebrał w lesie ponad 3 kg trufli. Gdyby sprzedał je za granicą, mógłby dostać nawet ponad 4 tys. zł. W Polsce jednak stawki są inne. – Za granicą to wstyd sprzedawać trufle w cenie jak za ziemniaki – mówi w rozmowie z o2.pl pan Paweł.

Zebrał ponad 3 kg w półtorej godziny. "Czarne złoto" w Małopolsce
Mieszkaniec Trzebini zebrał ponad 3 kg trufli (Archiwum prywatne, Getty Images)

Choć trufle kojarzą się głównie z krajami basenu Morza Śródziemnego, takimi jak Francja czy Włochy, kilka lat temu naukowcy potwierdzili występowanie tych szlachetnych grzybów także w Polsce. Jedną z cenionych kulinarnie odmian, truflę letnią, można spotkać na południu kraju. Najliczniej występuje ona na terenach Niecki Nidziańskiej.

Odkrycie to uszczęśliwiło polskich restauratorów. Trufle są bowiem niezwykle cenione w kuchni za swój intensywny aromat oraz specyficzny, wytrawny smak. Niestety, grzyby te są rzadko spotykane, a ich zbiory bywają bardzo nieprzewidywalne, dlatego też uchodzą za jedne z najdroższych grzybów na świecie, których można skosztować tylko w najlepszych restauracjach.

Zebrał ponad 3 kg trufli. "Świnki ani pieska nie potrzebuję"

Wysoka cena tych szlachetnych grzybów związana jest także z ich skomplikowanym procesem zbierania. Trufle rosną pod ziemią na głębokości 10-20 cm, dlatego do ich zlokalizowania często potrzebna jest pomoc świń lub specjalnie wyszkolonych psów.

Niektórzy – jak pan Paweł – zbierają jednak trufle bez pomocy zwierząt. Mieszkaniec Trzebini pokazał redakcji o2.pl swój ostatni, imponujący zbiór. Nasz rozmówca podczas jednej wizyty w lesie zebrał aż 3,2 kg trufli. Jak sam przyznaje, niewiele osób w Polsce może pochwalić się takimi wynikami.

Zebranie ogromnej ilości "czarnego złota" zajęło mu zaledwie półtorej godziny. Nie jest to jednak związane z obfitością trufli w Polsce, ale przede wszystkim z doświadczeniem zbierającego. Pan Paweł zajmuje się zbieraniem trufli już od 12 lat. Wie, gdzie szukać grzybów i jak twierdzi, nie potrzebuje do tego dodatkowych pomocy.

Wystarczą mi obserwacje przyrody. Podobnie jak w filmie "Pig" z Nicolasem Cage’em. On miał świnkę, ale sobie świetnie radził również bez świnki. Ja ani świnki, ani pieska nie potrzebuję – tłumaczy rozmówca o2.

"Za granicą takie trufle są warte 250-300 euro za kilogram"

Zbieranie trufli pan Paweł traktuje jako hobby. Na poszukiwania wychodzi kilka razy w tygodniu, by pokryć zapotrzebowanie restauracji, które się do niego zwracają. Zamówienia ma z lokali zarówno polskich, jak i zagranicznych.

Jest jednak jeden problem – ceny. Mieszkaniec Małopolski przyznaje, że sprzedaż trufli nie jest tak dochodowa, jak mogłoby się wydawać. Ceny, po jakich sprzedawane są te grzyby, są ustalane indywidualnie na drodze negocjacji. Wahają się w okolicach 1000 zł, co może się wydawać sporą sumą, ale za granicą można zarobić o kilkaset złotych więcej.

Za granicą takie trufle są warte 250-300 euro [1200-1400 zł] za kilogram. Wszystko zależy od tego, komu sprzedawane są grzyby, i czy sprzedaż przeprowadzana jest przez pośredników. W Polsce wyceniane są na znacznie mniej – mówi.

Niższe ceny biorą się między innymi stąd, że polskie trufle nie mają wśród restauratorów tak dobrej opinii, jak na przykład włoskie. Wiele restauracji preferuje trufle rosnące za granicą, mimo że – jak mówi pan Paweł – często są one gorszej jakości.

Mimo to zapotrzebowanie na trufle jest spore. Nasz rozmówca podkreśla, że od dwóch lat nie zbiera już zwykłych grzybów, gdyż przestało to być dla niego opłacalne. Konkurencji na rynku nie ma dużej, bo jak twierdzi, w Polsce trufle zbiera bardzo wąskie grono osób. Ich działalność okryta jest swego rodzaju tajemnicą. Jak zaznacza pan Paweł, osoby zbierające trufle, podobnie jak inni grzybiarze, nie lubią dzielić się informacjami na temat swoich zbiorów, a tym bardziej miejsc, w których działają.

Ile kosztują trufle? Kilka tysięcy euro za kilogram

Za granicą kwoty, za jakie sprzedawane są trufle, są czasami astronomiczne. Najrzadsza i z tego względu najdroższa jest trufla biała. Za kilogram tego grzyba trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy euro. Pod koniec 2021 roku na aukcji w Piemoncie białą truflę ważąca 830 gramów sprzedano za 103 tys. euro. W Polsce białe trufle nie występują.

Zobacz także: "Mam fatalne informacje". Susza uderzyła w grzybiarzy
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(79)
BOLOLO
3 miesiące temu
Ja ostatnio znalazłem trufle Oszą i kupiłem. Całkiem smaczne i nie drogie
Wanda z Tokar...
3 miesiące temu
Kaczyński z Morawieckim stworzyli represyjne Państwo,kar ,bardzo wysokich podatków i danin ,chory system który walczy z własnym narodem.
Chrumchrum
3 miesiące temu
Poprstu trzeba patrzeć gdzie dziki mają swoje (bajoro)i w nim kopać łopatą.To dla nie wtajemniczonych.Pozdrawiam
Boss
3 miesiące temu
Trufle w Polsce sa pod ochronna nie wolno ich zbierac
pompa
3 miesiące temu
W Polsce biała nie występuje, ale najczęściej można znaleźć letnią, na którą trafiano w Borach Tucholskich czy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, a także zimową, wielkozarodnikową, wgłębioną i białawą. "Mamy kilka gatunków trufli, może nie tak dobrych i ekskluzywnych jak te klasyczne, z południa Europy, ale jednak. Jest ich mało i są raczej drobne, a ich zbiór jest zupełnie nieopłacalny. I tylko nieliczne można by rekomendować do spożycia" - tłumaczyła w rozmowie z "Wyborczą" dr hab. Marta Wrzosek, była prezes Polskiego Towarzystwa Mykologicznego. Mniej szlachetne odmiany nie nadają się co prawda do jedzenia dla ludzi, ale stanowią cenne pożywienie m.in. dla dzików i innych leśnych zwierząt. Na stronie internetowej Lasów Państwowych możemy przeczytać, że naukowcy dopiero kilka lat temu potwierdzili występowanie trufli w Polsce. Dorota Hilszczańska z Instytutu Badawczego Leśnictwa prowadzi unikalne w skali kraju badania nad występowaniem trufli na terenie Polski.
Grzybek
3 miesiące temu
E tam
Viktory
3 miesiące temu
Dużo ukruw po lasach
mieciu
3 miesiące temu
moze to byly papierzaki a nie trufle :)
de facto
3 miesiące temu
Rząd oszukuje społeczeństwo. Inflację podlewa benzyną – mówi ekonomista dr Sławomir Dudek Przed wyborami rząd chce w dwa lata (2022-2023) zwiększyć bieżące wydatki (bez inwestycji) o 22 proc. Nie mówi jednak, skąd weźmie na to pieniądze. A skądś musi, bo swoich nie ma. Jednak przeciętny wyborca ma wrażenie, że rząd mu coś daje. Przez polityczną propagandę bardzo ciężko będzie się wyrwać z tej populistycznej pułapki – twierdzi dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, który finansami publicznymi w Ministerstwie Finansów zajmował się ponad 20 lat
de facto
3 miesiące temu
Mamy ekologiczną katastrofę, drożyznę i zimę bez węgla za pasem, a władza myśli tylko o sobie Mamy ekologiczne katastrofy, galopującą drożyznę, zimę bez węgla za pasem, a upartyjnione, pełne dyletantów i karierowiczów służby i urzędy nie działają. Władza myśli tylko o sobie. Katastrofa ekologiczna na Odrze uświadamia, jak bardzo administracja przeżarta partyjnym rakiem jest niezdolna do działania.
Mlody
3 miesiące temu
Ściema i kit zobaczcie ile nawozy kosztowały rok temu a ile kosztowały w tym roku jak duże były podwyżki cen ,a podwyżek gazu nie było.Teraz chcą ograniczyć produkcję aby podnieść ceny i kolejny spekulant stanie się miliarderem na krzywdzie ludzkiej
Pasozyt
3 miesiące temu
Opodatkować i dać więcej socjalu
pl.
3 miesiące temu
Kryzys energetyczny zaczyna coraz mocniej uderzać w polską gospodarkę. W tym tygodniu informacje o ograniczeniu produkcji ogłosiły wchodzące w skład Grupy Azoty zakłady w Puławach, Kędzierzynie i Tarnowie. Także Anwil, spółka należąca do grupy PKN Orlen, wstrzymała produkcję nawozów azotowych. Powodem jest rekordowy wzrost cen gazu ziemnego w Europie, a producenci nawozów są jednymi z jego największych odbiorców.
observer
3 miesiące temu
Wojna Odra i drożyzna odciągnęły naszą uwagę od politycznej wagi przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. A stawka jest ogromna — po raz pierwszy od 2015 r. Jarosławowi Kaczyńskiemu zajrzało w oczy widmo klęski Kaczyński rozumie, że przegrana oznacza bezwzględną rozprawę nowej władzy z państwem PiS, które zbudował przez dwie kadencje rządów. Jego samego w tym scenariuszu czekają taśmowe wizyty w prokuraturach i sprawy przed trybunałami Szef PiS zdaje też sobie sprawę, że w przyszłym roku będzie miał 74 lata, a więc odsunięcie od rządzenia na kolejne cztery lata praktycznie uniemożliwia mu powrót do władzy W dodatku w razie porażki wyborczej PiS się rozpadnie — Kaczyński trzyma dziś partię twardą ręką, ale tylko dlatego, że wygrywa wybory. Klęska wyborcza pozbawi go pozycji lidera prawicy Wszystko to zmusiło prezesa do rozpoczęcia rekordowo długiej, ponadrocznej kampanii wyborczej. Kaczyński gra o swoje polityczne życie — a poza polityką nie ma praktycznie nic
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić