Chilijscy badacze biją na alarm – na Antarktydzie wykryto dziesiątki zakażonych ptaków. Śmiercionośny wirus H5N1, znany z drastycznych skutków dla populacji dzikich ptaków, rozprzestrzenia się wzdłuż 900 km zachodniego wybrzeża kontynentu. Dotknął m.in. kormoranów antarktycznych, mew południowych i pingwinów białookich.
Pierwsze przypadki odnotowano w kwietniu 2024 roku, kiedy wirusa wykryto u pięciu wydrzyków. Od tego czasu choroba szybko przeskoczyła na kolejne gatunki. Naukowcy ostrzegają, że choć udało się potwierdzić dziesiątki zakażeń, rzeczywista skala epidemii może być znacznie większa.
Specjaliści podkreślają, że pojawienie się H5N1 w tym regionie to precedens – dotychczas wirus był głównie zagrożeniem dla ptaków w innych częściach świata, a jego obecność na Antarktydzie może mieć poważne konsekwencje dla całego ekosystemu. Jakie? Przekonajcie się oglądając nagranie.
Źródło artykułu: 